Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 249 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


O CZYM DĄB ŚPIEWA

środa, 15 stycznia 2014 12:01

O CZYM DĄB ŚPIEWA

 

gaia 2.jpg

 

 

FRAGMENTY SZTUKI TEATRALNEJ W JEDNYM AKCIE,

DLA DZIECIĘCYCH TEATRZYKÓW „MIĘDZY KRZESŁAMI”,

NAPISANEJ PRZEZ KAZIMIERZA Z JAKUBOWSKICH,

A Z PRZYCZYN OBJĘTOŚCIOWYCH TYMCZASOWO CZĘŚCI DIDASKALIÓW

I WIĘKSZOŚCI PIEŚNI POZBAWIONEJ

 

 

Znasz słowo bór i słowo las

Tylko słowa, krótkie słowa,

A w słowach tych mieści się czas,

Jar bukowy i dąbrowa.

Jest sarni skok i wilczy zew,

Są mrocznice i poręby,

Jest sosen szum i ptaków śpiew,

I są stare, święte dęby.

Są w słowach tych polany traw,

I są grzyby, pnie i ciernie

A jeszcze tysiąc innych spraw

Krótkie słowa mieszczą wiernie.

 

NIEZGÓŁKA - Bór ... Taka krótka nazwa dla czegoś, co jest pełne życia i trwa setki lat?!

BYLEJACZEK - Setki lat, setki lat… Setki lat będziemy rozpalać ognisko, jeżeli się nie weźmiesz porządnie do pracy!

NIEZGÓŁKA  (sapiąc) -  Wystarczy! To jest niesprawiedliwe. My się męczymy już od rana - i nic. A taki Swarożyc, który jest patronem ognia domowego i ofiarnego, mógłby te badyle podpalić samym tylko spojrzeniem.

BYLEJACZEK - Cicho bądź, bo jeszcze usłyszy i za karę pójdziemy wcześniej spać! A oprócz tego: Swarożyc nie może ogniska rozpalić, z dwóch co najmniej powodów: po pierwsze - jest starodawnym słowiańskim bogiem, więc mu nie wypada. Po drugie — żywy ogień rozpalany musi być w noc Kupały, przez bliźniaków, w taki właśnie sposób jak to robimy.

NIEZGÓŁKA - A nie lepiej będzie zapałkami? Ogień jak ogień - nikt nie pozna. Ty wiesz, co to są zapałki?

BYLEJACZEK  - Wiem, to jest taki wynalazek ludzi. Ale też do niczego. I to z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze - nie wszystkie zapałki zapalają się o pudełko, czasem tylko jedna z   całej sterty…  Po drugie - trzeć zapałkę o zapałkę też się nie da, bo za cienkie.

NIEZGÓŁKA - Po co komu ten „żywy ogień''?

BYLEJACZEK - Dotknięcie czoła polanem z takiego ognia wyciągniętym, leczy z chorób i troski zabiera. Ja tam w to nie wierzę, ale tradycja jest rzeczą świętą - kazali, to robię. I ty też trzyj!

 

(Z gąszczu rosnącego wokół polany, wynurza się nowa postać - Dorotka. Dorotka często spogląda na busolę i ogromną mapę, a drogę znaczy (na wszelki wypadek) strzałkami z patyków. Duszki przyglądają się z zainteresowaniem dziwnej postaci.)

 

DOROTKA (do siebie) -  I co dalej? Jestem już chyba w samym środku lasu, a kwiatu paproci ani śladu. Chyba wrócę z niczym.

BYLEJACZEK  - I to co najmniej z dwóch powodów!...

DOROTKA  - Kto tu jest?

NIEZGÓŁKA  - No, my.

DOROTKA    - O mamo! W oczach mi się dwoi ze zmęczenia.

BYLEJACZEK   - Nie, to nie tobie dwoi się w oczach, to my się dwoimy. I to co najmniej z dwóch powodów… Jeden powód, to ona - Niezgółka. Drugi powód, to ja – Bylejaczek. Takie mamy imiona.

DOROTKA - Śmieszne! A ja jestem Dorotka.

NIEZGÓŁKA  - Też śmiesznie.

DOROTKA - E nie, normalnie. Koledzy mówią, że ładnie. Za to nieładnie jest tak podsłuchiwać. Z jakich to dwóch powodów nie znajdę kwiatu paproci?

BYLEJACZEK  - Po pierwsze - bo go nie ma…

DOROTKA       - Czytałam, że jest. A po drugie?

BYLEJACZEK  - Po drugie, po drugie… Muszę się zastanowić, później ci powiem!

NIEZGÓŁKA    -  A inny kwiat nie może być?

DOROTKA       - Inny nie może. To dla mnie sprawa życia i śmierci.

BYLEJACZEK - Jeżeli chorujesz I są ci potrzebne zioła, to poczekamy na Mądrą . Ona ma zioła na wszystkie choroby.

DOROTKA -     Ja nie choruję. Mnie tępi biologica.

NIEZGÓŁKA  - Mamo moja! - to straszne. Mocno boli, kiedy tak cię tępi?

DOROTKA   -   Biologica, to nasza pani od biologii. Zawzięła się na mnie i tępi na lekcjach.A wy, to Prymusy same? Nie znacie szkoły?

DUSZKI  (razem) -  Niee!

DOROTKA -  Tak czułam - albo prymusy, albo kujony. Nie rozumieją, a to takie proste. Przeczytałam w jakiejś książce, że kwiat paproci przynosi szczęście temu, kto go w noc świętojańską znajdzie. Pomyślałam więc, że jeżeli ja go odnajdę, to albo biologica się odczepi, albo zrozumiem bez wkuwania wszystko to, co jest w książkach do biologii.

NIEZGÓŁKA  - To czego ty się w końcu uczysz biologii, czy kowalstwa?   Już drugi raz mówisz o kuciu.

DOROTKA – Ludzie, skąd wy jesteście, że takich prostych rzeczy nie pojmujecie?

BYLEJACZEK - My jesteśmy stąd, ale nie jesteśmy ludźmi.

DOROTKA - Tylko kim, ufoludkami? Nie wpuszczaj mnie w maliny!

BYLEJACZEK - Ja w maliny nikogo nie wpuszczałem. Sama przez nie szłaś. Od wprowadzania w maliny jest Oczajduszka, od wprowadzania w błoto - Grzęzawiec...

NIEZGÓŁKA - My jesteśmy leśnymi duszkami.

DOROTKA  - To jest niemożliwe. Absolutnie. Nie wmówisz mi istnienie czegoś, czego nie ma.

NIEZGÓŁKA - My niczego nie wmawiamy. My po prostu jesteśmy. I to od bardzo dawna? Nie rośniemy, nie starzejemy się, ale potrafimy znacznie więcej od was, bo lepiej rozumiemy przyrodę Słucha nas i wykonuje nasze polecenia każde drzewko, każda trawka, każda kropla rosy.

 

(Z głębi lasu dobiega wołanie Oczajduszki, którą za chwilę będziemy mieli przyjemność poznać)

 

OCZAJDUSZKA - Niezgółkoooo! Bylejaaaaczkuuuu!

NIEZGÓŁKA - Mamo moja, to Oczajduszka!

BYLEJACZEK - Ale nam się oberwie. Ogniska jeszcze nie ma, a my rozmawiamy z człowiekiem. To znaczy z Dorotką… Może Oczajduszka zaraz sobie pójdzie?

 

 (Bliźnięta próbują zasłonić Dorotkę sobą. Na polankę wchodzi Oczajduszka, niosąc naręcze patyków. Nachyla się i zbiera patyczki, pieczołowicie ułożone przez Dorotkę.)

 

OCZAJDUSZKA - Przyniosłam trochę drew na ognisko. Nazbierałam po drodze. Ktoś pogubił, czy co? Ogniska jeszcze nie ma, jak widzę!

NIEZGÓŁKA  - Jak możesz widzieć coś, czego nie ma?

OCZAJDUSZKA - Przecież mówię, że nie ma. A nie ma pewnie dlatego, że ktoś się okrutnie lenił. Bierzcie się do pracy, bo czasu coraz mniej.

BYLEJACZEK  - Chwilowo nie możemy.

 

(Oczajduszka zrzuca przyniesione patyki i zaintrygowana pozycjami w jakich stoją bliźnięta, podchodzi do nich, usiłując zajrzeć za ich plecy)

 

OCZAJDUSZKA - Mogę wiedzieć dlaczego?

BYLEJACZEK  - A, to z dwóch co najmniej powodów: po pierwsze ... po pierwsze... poczułem natchnienie poetyckie i tarcie mi przeszkadzało. Po drugie - przeszkadzasz mi w tworzeniu, więc sobie lepiej idź.

OCZAJDUSZKA - Ja przeszkadzam? To chyba pierwszy raz, od siedmiuset lat... Wierszokleta! Chciałabym posłuchać tych twoich wierszydeł.

BYLEJACZEK - Proszę bardzo.

 

(Przybiera wyniosłą minę i stękając straszliwie, recytuje)

 

BYLEJACZEK  - Bylejaczek i Niezgółka..., Pracują jak Pszczółka

OCZAJDUSZKA - Ki… pszczółki.

BYLEJACZEK  — Wiem, ale rym mi ucieknie. Słuchaj dalej.

Żeby rozpalić ognisko,

Damy z siebie wszystko...,

Inni z polany niech sobie lecz

Natychmiast pójdą precz!

OCZAJDUSZKA – „Niech sobie lecz”? To ty się lecz, z nieuctwa!

 

(Oczajduszka znienacka zagląda za plecy bliźniąt)

 

OCZAJDUSZKA - Oooo, a to kto? Człowiek? Przecież nie wolno!...

BYLEJACZEK  - To jest  Dorotka, we własnej osobie.

    Dawno by poszła już sobie....

    Ale jest problem tu taki,

    Że wyzbierałaś jej znaki…

DOROTKA - To prawda z tymi znakami... Jak ja trafię teraz do domu (po chwili dodaje z żalem)… Bylejaczek, Niezgółka, Oczajduszka… To są żarty, prawda ?

OCZAJDUSZKA - To jest prawda. Nasze imiona określają nas. Są jeszcze inne duszki - jest Szumiałka, Trawiastka,  Wodniczka, Grzęzawiec, Borowinka….Aaaa, ty pewnie nie znasz takich małych duszków. Ale chyba wiesz kto to jest Perun, Weles, Jarowit, Swaróg, Swarożyc?

DOROTKA -  Nie znam. Nie słyszałam.

OCZAJDUSZKA - Niemożliwe! Musiałaś słyszeć!

DOROTKA - Słyszałam kiedyś o Świętowicie.

NIEZGÓŁKA - To jest właśnie Perun, pogański władca pioruna, demiurg błyskawicy!

DOROTKA  (z namysłem) - Jeszcze Lelum-Polelum, Łada...

BYLEJACZEK  (rozbawiony) - Leli, to był taniec młodych mężatek. Takie kołysanie się… Lelejać się, znaczyło tyle samo, co kołysać się. Takiego boga nie było! Łady też nie było - to Jan Długosz, dawny historyk i kronikarz wymyślił sobie kogoś na wzór obcej bogini. Ledy.

DOROTKA – O dolo moja!

DUSZKI (razem) - Jest !

DOROTKA  - Co jest?

OCZAJDUSZKA - Nie „co”, tylko „kto”. Dola - bóstwo czuwające nad urodzajem, połowami, losem ludzkim.

DOROTKA - Już nic nie mówcie. W głowie mi się kreci, od czegoś, czego nie ma i w co nikt nie wierzy.

 

(Od dłuższego czasu rozmowie przysłuchuje się wysoka, ubrana w czarną, długą suknię, stara kobieta. Niezauważona, stoi wspierając się na sękatym kosturze. U jej stóp leżą wiązki różnorakich ziół. To jest Mądra - i widać to już na pierwszy rzut oka.)

 

MĄDRA - Wiedza o twoich przodkach, to korzenie, z których moc swoją czerpać będziesz, Dorotko. Słaba to będzie moc, jeżeli korzenie będą liche.

Podejdź tutaj, Dorotko, nie bój się. Oczajduszko, podprowadź ją tutaj, do świętego dębu.

 

(Dorotka i Oczajduszka podchodzą powoli, z obawą. Mądra tymczasem podnosi pęczki ziół, wykonuje gest ręką - i dąb schyla potężny konar… Przecież zioła muszą się na czymś suszyć)

 

MĄDRA - Niech sobie schną. A ty się niczego nie obawiaj. To nie są czary, to nie jest oszustwo. Ja rozumiem otaczającą mnie przyrodę - gromadziłam taką wiedzę przez wieki całe, a teraz drzewa, krzewy, rośliny wszelakie, ptactwo i zwierz leśny…  Wszystko korzysta z mojej wiedzy - tak jak ja korzystam z mocy nagromadzonej w tym, co mnie otacza. Ty też masz swoje korzenie? Tak jak ten dąb. Tyle tylko, że korzenie człowieka, to jego przodkowie, wiedza o nich, o tym czego dokonali, w co wierzyli.

DOROTKA - Nie rozumiem, po co mi wiedza o dawnych bogach, duszkach...

 

(Mądra podchodzi do Dorotki i powoli przesuwa dłoń przed jej oczami.)

 

MĄDRA - Zamknij oczy, Dorotko! Mówię DOM - a ty powiedz co widzisz?

DOROTKA - Moje mieszkanie, pokoik, mamę, deszcz za oknem, trawę i drzewa na podwórku,...

MĄDRA – Mówię KRAJ...

DOROTKA   - Rzeka, las, jezioro, góry, ludzie...

MĄDRA – Mówię ŚWIAT...

DOROTKA  - Góry, morza, puszcze, pustynie,...

MĄDRA – Pustynie… O tak, to jedno się zgadza. Otwórz oczy i posłuchaj. Nie musisz wierzyć w dawnych bogów, ale znając wierzenia swoich przodków, zrozumiesz łatwiej ich ogromny szacunek dla przyrody. Nie wszystko umieli sobie wytłumaczyć, nie wszystko rozumieli, ale byli blisko natury, byli jej częścią. Powiadasz deszcz, rzeka, jezioro, morza, oceany... a tymczasem kwaśne deszcze niosą dzisiaj śmierć. Rzeki pełne bywają wszystkiego, tylko nie wody. To coś, co nazywasz wodą, wnika w ziemię, w drzewa, w trawę, w ciebie. To coś wlewa się do jezior, mórz i oceanów. Jeżeli woda nie jest wodą, to rzeka nie jest rzeką, morze przestaje być morzem, trawa - trawą, człowiek przestaje być człowiekiem, dom przestaje być domem, kraj krajem. Oto do czego prowadzi beztroska, zarozumiałość, pochopne odcięcie się od korzeni.

 

 (Jak grzmot rozległo się uderzenie bębna, albo też stało się dokładnie na odwrót. Na scenę wkroczył dostojnie czterolicy Świętowit, czyli Perun we własnej osobie. Na szyi Peruna wisi gruby, złoty łańcuch, a w jego dłoni pobłyskuje ogromna błyskawica.)

 

PERUN - Patyki są, a ogniska jeszcze nie ma? ...  O, a to kto - człowiek? Wspaniale! Ludzie zaczynają znowu przychodzić na noc Kupały. (Podchodzi i z zainteresowaniem ogląda Dorotkę, po czym mówi zgryźliwie) Wyrodzili się, jak widać. Gdzież te chłopy jak dęby?!

OCZAJDUSZKA - Przepraszam, panie, ale to nie jest mężczyzna.

PERUN - Toć widzę, że chłopiec - pacholę nieopierzone.

DOROTKA - Nie jestem chłopakiem.

PERUN - O, odzywa się !... O, dziewczątko! Tylko dlaczego w męskiej odzieży!?

DOROTKA - Tak się teraz ubieramy.

PERUN - No tak, w dodatku pyskata. Cherlawa i pyskata. A wszystko przez to, że wszystkie rozumy pozjadaliście, a zwyczajnie jeść nie potraficie. Patrz na mnie - mam ponad tysiąc lat, a proszę… no, zobacz jakie mam muskuły - stal. Ale trzeba jeść, co należy. Precz mleko, sery, jaja! Tylko mięso i warzywa. I to na surowo. Chleb tylko razowy, jedną kromeczkę dziennie. I zgryźć trzeba osobiście.

DOROTKA - Przecież za mnie nikt nie gryzie.

PERUN - Mówiłem, że pyskata? Zgryźć osobiście, to znaczy bez tarki, moździerza, a nawet noża - tylko zębami!

DOROTKA  - Anapsologia!

PERUN - Co, obelgi rzucasz Perunowi!?

DOROTKA - Anapsologia, to jest taka nauka, nie obelgi. Ta nauka zaleca jedzenie wszystkiego na surowo.

PERUN - Mądra nauka,

OCZAJDUSZKA  - Ależ panie, jej żołądek tego nie wytrzyma,

PERUN - Nie wytrzyma, bo odwykł… czy też może: odwykł, bo nie wytrzyma? Ha! To jest problem. Idę to sobie przemyśleć. Ale kiedy wrócę, musi być ognisko.

 

BYLEJACZEK - Każdy może zmienić świat na lepszy. Trzeba oszczędzać opakowania, koperty używać kilka razy, pisać po obu stronach kartek, nie kupować zbędnych gazet…

NIEZGÓŁKA – Sknera! Nie musisz się chwalić, że umiesz czytać.  

BYLEJACZEK - Sknera? A z czego robi się papier? Z drzew. Sama Dorotka zaoszczędzi niewiele, ale jej klasa zaoszczędzi więcej, A wiecie ile jest w każdej szkole klas? A wiecie ile jest szkół? To potęga.

MĄDRA - Tak, sprawa jest bardzo poważna. Każdego dnia znika bezpowrotnie z powierzchni Ziemi aż dwadzieścia gatunków zwierząt i roślin, a co sekundę las, taki duży jak boisko do piłki nożnej. Pomyślcie — co sekundę!

 

(Konary dębu drgnęły, zza drzewa - a być może z jego wnętrza - wyszedł Jarowit, potężny i surowy starosłowiański bóg wojny. Nie tylko energiczne i precyzyjne ruchy wskazywały na jego profesję. Na głowie Jarowita jaśniał szłom, a na lewym ramieniu błyszczała niemniejszym światłem złocista tarcza.)

 

JAROWIT  - Ani sekundy. Marnujecie tylko czas swój i onego dziewczątka. Czy nie lepiej skorzystać ze środków  audiowizualnych? Zamiast tyle gadać, pokażcie jej co potrzeba. To po pierwsze. Po drugie - zaopatrzcie dziewczątko na drogę do domu we wszystko co potrzeba. A po trzecie - Mądra, taka jesteś mądra, a nie wiesz, że koszula jest bliższa ciału. Dlatego trzeba działać lokalnie, blisko. A czy może być coś bardziej lokalnego, coś bardziej bliskiego, od talerza pełnego smacznej i zdrowej strawy, zdrowej żywności? Zanim jednak zaczniecie działać, pomóżcie mi dobrać odpowiedni strój na dzisiejsze święto.

OCZAJDUSZKA - Przecież jesteś ubrany, panie.

JAROWIT - Bez broni czuję się nieubrany. Wyobrażano mnie sobie z młotem, albo kamiennym toporem, ale przecież nie będę chodził w dzisiejszych czasach z kamieniami po kieszeniach.

 

(No i zaczęło się... Łuk nie - bo kojarzył się Jarowitowi z Robin Hoodem. Kusza nie, bo to dobre dla Wilhelma Tella. Najchętniej widziałby Jarowit na sobie żołnierską bluzę z biało-czerwoną opaską AK i pistolet maszynowy, tylko nie dało  się to pogodzić z insygniami władzy - szłomem i tarczą. Wszyscy się dwoili i troili, biegali we wszystkie strony, aż stanęło na tym, że Jarowit przypasał piękny miecz. Zadowolony przejrzał się w tarczy, którą dał do potrzymania Dorotce, po czym wyszedł zapowiadając swoją obecność przy świętym ogniu. O jego niedawnej bytności świadczył tylko oparty o pień dębu łuk.)

 

MĄDRA - Uff, nareszcie poszedł.

OCZAJDUSZKA -  Ale swoje nakazał. Tylko ja cię bardzo proszę Mądra, ty się nie wymądrzaj.

DOROTKA - Ja też bardzo panią proszę. Uciekłam do lasu, aby znaleźć cudowne ziele. Chciałam ulżyć sobie w nauce biologii, a tu masz! - wszystko się kręci w pobliżu niej. I w dodatku nie ma komu podpowiadać.

BYLEJACZEK  - Nic się nie martw, Dorotko. Ja będę podpowiadał!

NIEZGÓŁKA - Ty się lepiej martw o ognisko. Niech Dorotce podpowiada Oczajduszka.

MĄDRA - Powiadasz Dorotko, cudowne ziele? Wszystkie zioła są cudowne.

OCZAJDUSZKA - Oj, lepiej już zacznijmy od tego talerza, o którym mówił Jarowit

MĄDRA - Nie mnie miałaś podpowiadać, ale Dorotce. Ja muszę pomyśleć.

 

(Mądra siada przed dębem, w pozycji koncentrująco-medytacyjnej.Słychać powolne, głuche dudnienie. Wszyscy zamierają w „niedokończonych" ruchach, a stara kobieta śpiewnie recytuje.)

 

MĄDRA -

Zbrojny chemikaliami, do jednego wora

Wrzucił człowiek i zioła, i gusła znachora,

I wymieszał szlachetne leczenie ziołami

Z odczynianiem uroków, czarnymi kotami.

Wierząc w antybiotyki i sulfanomidy,

Różne barbituraty, doczekał się bidy,

Bo wyśmiani, wykpieni lekarze natury,

Wyginęli zupełnie pod naporem bzdury

Tajemnice największe zabrali do grobu

By je stamtąd wydobyć - nie ma już sposobu.

Pozrywano odwieczne kontakty z Naturą,

A kiedy świat zaczynał wyglądać ponuro,

Kiedy już raj na ziemi zbudowano Lichu,

Zaczęto ziołoleki wyciągać po cichu

I ładować na półki, obok chemikaliów.

Aby nieco odmienić świat smętnych realiów.

Tylko jak je stosować? Nie każdy uczony,

Nie pomogą broszurki i ksiąg wielkich tomy,

Bo zagubić się łatwo - łatwo przebrać miarę.

Niechaj nam na początek ziół wystarczy parę,

Dwanaście tylko, tuzin. To wystarczyć musi

Na to co strzyka, kłuje, męczy, boli, dusi.

I trzeba wierzyć - zioła, to nie żadna bzdura

Lat tysiące ziołami leczy nas Natura.

 

- Tajemniczo pachną zioła

Nazrywane dziś nad ranem

Zapach wabi, nęci, woła

W zapomniane i nieznane.

W las, zarośla, gąszcz, pomrocza,

Na przydroża, rowy, miedze,

Na skąpane słońcem zbocza

Po zielonowonną wiedzę.

Po amulet, po maskotę,

Która z trosk obmywa czoło.

Wyjdź przed dom, a już pod płotem

Zerwać możesz pierwsze zioło.

W każdym zielsku, w każdym chwaście

Drzemią przeogromne siły,

Lecz wystarczy ich dwanaście,

By skutecznie cię chroniły.

Musisz mieć rumianek. miętę,

Rdest i owoc dzikiej róży,

I melisy ziele święte,

Bo przy wyczerpaniu służy.

Nie zapomnij o pokrzywie,

Podróżniku, fiołku, lipie

I o mniszku - bo prawdziwie

Sprzyja, jeśli ledwo zipiesz.

Jeszcze tylko babka z głogiem

I skończone wyliczanie;

Miej je wszystkie, a za progiem

Wiele chorób pozostanie.

Pod sufitem ziół nie wieszaj,

Ani nie kładź pod poduszkę.

Lecz najlepiej zioła zmieszaj.

Zaparz, po czym wypij duszkiem.

Ziół dwanaście - niech ci służą

W zdrowiu i gdy źle się czujesz.

Nie bój się - tu nic za dużo,

Ziółek tych nie przedawkujesz.

 

(Muzyka cichnie i wszyscy budzą się z odrętwienia)

 

MĄDRA - Zapamiętaj to wszystko, Dorotko. Będzie to twój pierwszy krok do wiedzy przodków.

DOROTKA  - Korzenie?

MĄDRA - Raczej korzonki…

DOROTKA - Czy te zioła pomogą w każdym przypadku?

MĄDRA - W każdym prostym przypadku, w każdej nieskomplikowanej dolegliwości. W poważniejszych sprawach należy iść do lekarza. Lekarze wiedzą znacznie więcej — ty tego nie zapamiętasz. No, może jeszcze tylko herbatę, czosnek, cebulę - bardzo pomocne przy zatruciach, przeziębieniach!  - a jakie przy tym smaczne! - ale o tym już chyba wiesz. Oprócz ziół, które ci dałam, muszą być w domu jeszcze pewne preparaty — krople na serce, walerianowe,  żołądkowe, normosan, pektosol, siemię lniane, cholagoga - II, susz z dziurawca i szałwii, Wszystko to można kupić w aptece… I to już; naprawdę wszystko.

 

DOROTKA  - Absolutnie! Absolutnie nie zapamiętam.

BYLEJACZEK  — Zapamiętasz. Zacznij od tego, co już znasz - od cebuli, czosnku, herbaty.

MĄDRA - Bierz ziółka i smykaj! Nie powinnaś niepokoić rodziców, no już! Nenufar, Róża, Pokrzywa i Dziurawiec odprowadzą cię do drogi. W nagrodę mogą wrócić do dawnych swych postaci, w miejsca, skąd je przyniosłam.

 

Znasz słowo BÓR i słowo LAS –

Tylko słowa, krótkie słowa.

A w słowach tych mieści się czas,

Jar bukowy i dąbrowa. ...

 

KONIEC


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin:  52 334  

O moim bloogu

Opinie, polemiki, felietony, zapiski podróżne.

O mnie

Praca: do niedawna prowadził prywatną działalność gospodarczą, był współwłaścicielem Gazety Ziemi Namysłowskiej, przez pewien czas pełnił obowiązki red. naczelnego w namysłowskim „Magazynie Powiatowym”, był redaktorem w „Panoramie Opolskiej”, redaktorem technicznym w „Gazecie z Głogówka:” reporterem Radia SUD, jest mlodszym instruktorem w Namysłowskim Ośrodku Kultury, opiekunem KMT „Wena”.
Wyróżnienia: Dyplom honorowy wojewody opolskiego za aktywną działalność na rzecz rozwoju ruchu artystycznego i społeczno-kulturalnego, 25 dyplomów i listów gratulacyjnych za prace w upowszechnianiu kultury w lokalnym środowisku, 16 nagród i wyróżnień literackich, 3 wyróżnienia w ogólnopolskich konkursach recytatorskich (w tym srebrna i brązowa odznaka recytatora), dyplom uznania jednostki wojskowej (!), list pochwalny za pracę zaopatrzeniowca i magazyniera w ZRB MZEAS... i Medal XXXX lecia PRL (sic!)... Tego typu wyróżnień jest dużo więcej, ale kto by to liczył.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 52334