Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 249 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


GRAŻYNA, MOJA SIOSTRA

niedziela, 27 października 2013 11:02

Dziękuję za słowa pocieszenia!...  Fakt - jest mi bardzo smutno, kiedy widzę jak „rzednie las”  dookoła mnie. A Grażyna była przecież o 10 lat ode mnie młodsza. Pamiętam, jak ganiałem po wiosce, szukając akuszerki do rodzącej matki – to było tak niedawno.

Chociaż tliły się w Grażynie płomyki wielu niekłamanych talentów (rzeźbiła, rysowała i pisała wiersze, zdobywając nagrody w różnych konkursach), to często przygniatała ją góra dziwnie pojmowanej niezależności i jeszcze dziwniejszego uporu. Dlatego dóbr materialnych w życiu nie osiągnęła, zwłaszcza będąc przez dziesięciolecia bez pracy. Jej mąż odszedł z tego świata „na własne żądanie” prawie 20 lat temu. Próby stworzenia na nowo normalnej rodziny kończyły się fiaskiem, bo w niewytłumaczalny sposób wciąż wynajdowała sobie takich mężczyzn, którzy wkrótce umierali – jak nie na raka, to na zawał (tak było parokrotnie).

Owszem, lubiła sobie wypić, a i paliła jak stara lokomotywa – za cholerę nie chciała słuchać porad antyalkoholowych i antynikotynowych (nawet moich). Miała problemy z krążeniem, ze zmianami miażdżycowymi i cukrzycą. No i z nadwagą – mimo tego, że bardzo dużo chodziła i stosowała drakońskie diety (myślę, że częste i duże huśtawki „wagowe” to też nic dobrego).  Parę razy w tygodniu odwiedzała naszą matkę, sprzątała u niej, myła podłogi…

A!... Codziennie starała się zanosić mamie obiady, od naszej siostry, Wali.

Kiedy zaczęły się moje problemy ze stawami i cholernymi dziurami w nodze, przychodziła oferując pomoc w robieniu zakupów i taszczyła potem butle z wodą mineralną.

Mniej więcej rok temu zaczęły się pobyty w szpitalach – coraz częstsze (Namysłów, Kluczbork, Opole). Kilka dni temu wzmogły się problemy związane z krążeniem – doszły mnie słuchy, że proponowali jej w Namysłowie koronografię, ale za cholerę nie chciała się na nią zgodzić. Później zapaści, reanimacje, kłopoty z wybudzeniem, dwa opolskie szpitale, powrót świadomości w środę, a już następnego dnia (24 października 2013 roku, w godzinach południowych) śmierć.

Odwiedzająca ją codziennie w Opolu Gosia, siostrzenica, taka ucieszona była w środę!... Trudno wyobrazić sobie jej czwartkową rozpacz.

Pochowamy ją na nowym cmentarzu 28 października. Pergat cubent!

Będzie mi jej brakowało…

 

Niespełna dwa lata temu zmarł po udarze Wojtek – sympatyczny i pracowity (choć często bezrobotny) facet Grażyny. A ona bardzo rozpaczała, miesiącami nosiła w sobie ból… Myślę, że to był pierwszy i jedyny jej mężczyzna, którego naprawdę kochała. Z myślą o nim napisała kilka wierszy… Pozwól, że nimi zakończę swoją mini-opowieść o Grażynie.

KaJ

 

 

 

Grażyna Jankowska (Jarzębina 57)

GRA W KOLORY

 

śmierć ma różne

kolory sukien

w zależności od pory roku

pewnie wiosną miała zieloną

przybraną kwiatami żonkili

przystrojoną koralami

z ludzkich łez

 

tamtego poranka

pachniała kawą

aby nie było wiadomo

że to ONA

przyszła

 

 

KRZYKI

 

Krzyk ciszy

Krzyk bólu

Krzyk myśli

Krzyk serca

I nikt nie interweniuje

nawet nocą

 

przy takim hałasie

 

 

 

***

 

przeoczyłam kwitnienie

 

chcę obrywać z tobą wiśnie

porzeczki już dojrzały

śliwek będzie więcej

w tym roku – wróć

 

pierwszy raz nie zapytam

gdzie byłeś tak długo

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

MIMO WSZYSTKO MILCZENIEM NIE POMIJAJMY!

niedziela, 06 października 2013 11:14

Najnowszym tomikiem wydanym pod znakiem namysłowskiego Klubu Młodych Twórców jest poetycki zbiór Ewy Kacy – „A resztę pomińmy milczeniem”. Uroczystość promująca książkę Ewy odbyła się 4 października bieżącego roku (a mamy rok 2013) w Namysłowskim Ośrodku Kultury. Mimo stosunkowo niewysokiej frekwencji klimat spotkania był znakomity: ballady Okudżawy, Cohena, Stachury, Ewy, moje i swoje własne wykonywali Małgorzata Pasznicka z Wołczyna i Stanisław Młynarski z Głogówka. Swoje wiersze i wiersze Ewy prezentowali Agnieszka Biegańska, Wilhelm Karud, Janusz Woźniacki i Mirosław Kurowski (który na dodatek z własnej i nieprzymuszonej woli upiekł dwa ogromne smakowite ciasta). Przyszli starzy Przyjaciele Weny, ale i nie zabrakło nowych twarzy – między innymi Bożena Smoch oraz para bardzo młodych ludzi prezentujących własne zaskakująco dojrzałe, dobre wiersze.

Oto wypowiedź uczestnika wspomnianej poetyckiej imprezy:

„Kiedy szedłem z synem do Domu Kultury, w piątek, o wpół do czwartej po południu, to akurat na dworzec wjechał pociąg, ludzie wracali z pracy. Odniosłem wrażenie, że rwą do domu jak powodziowa, wezbrana rzeka, ale wiedziałem też, że nie po to by przebrać się i pójść tam, dokąd myśmy szli. Tylko potem w kwiaciarni spotkałem małżeństwo, które zwolniło w obliczu (jak zwykle) śmierci.

Na korytarzu spotkałem Panią Ewę - była uśmiechnięta, szczęśliwa i w kapitalnej formie, promieniowała energią zwyciężczyni. Przeczytałem ten swój tekst do Pana jeszcze raz i karkołomny to był pomysł, aby nim wieczorek zaczynać, ale przeczytał Pan – i poszedł ze śmiechem. To było spontaniczne, walone w klawiaturę pod wpływem chwili. A potem nie inaczej... Liryka przeciwko chamstwu codzienności, w wykonaniu Pani Małgorzaty Pasznickiej i Pana Staszka Młynarskiego. I kolejne wiersze Pani Ewy. Super się to ze sobą komponowało i uzupełniało. Jak zauważyła moja szwagierka - Pani Małgorzata i Pan Staszek oraz Pan znakomicie się uzupełniacie i razem to piękno i poezja. I ta gitara Pana Staszka! Tworzycie - to już po mojemu - wspaniały i smaczny sos z unikalnych składników, który jest klasyką wysokiej kultury.

Pytanie, które padło w odniesieniu do Poety i tworzenia  było trywialne. Spodziewałem się Pani Ewy odpowiedzi, ba, ja ją znałem! To dar i przekleństwo, to jest w człowieku i tyle, i męczy, i kopie, i podstawia nogę, aż nie zaistnieje na kartce papieru.

Potem to się znakomicie złączyło z wierszem Pani Ewy wyśpiewanym anielskim głosem (znowu szwagierka) przez Panią Pasznicką. Bo nie wiemy kim i skąd jesteśmy i nie potrafimy siebie ogarnąć. Myślę, że gdybyśmy znali odpowiedzi to przestalibyśmy mieć sens. W to co odkryte wkracza kustosz i tyle.

No i byli jednak młodzi, którzy piszą, objawili się - dla mnie dobrze i intrygująco. Nawet na początku pomyślałem, że Pan „ustawił" tą kobietę! Sorry „najsammocniejsze”, ale takiej wypowiedzi na temat wieczorku poetyckiego się nie spodziewałem. Potem i tak zapominają i będą pędzić, by na chwilę przystanąć, dopiero nad grobem kogoś bliskiego lub kolegi z pracy, ale zaraz dalej popędzą. Dlatego to oczko na sali kawiarenki, to ELYTY ELYT, jak powiedziałby Lech Wałęsa. Półtora godziny minęło jak „z bicza strzelił". Pieśni, wiersze Pani Ewy, to niosło w inne światy, które są w nas, tu na ziemi, które niestety tak nieliczni odnajdują, a warto!

Dużo zdrowia i weny dla Pani Ewy i dla „Składników Sosu”!”

 

promocja-ewy-kacy-Gosia&Staszek.jpg

 

A taka jest wypowiedź innego uczestnika spotkania:

„Parę godzin po miłej uroczystości promocji nowego tomiku wierszy Ewy Kacy "A resztę pomińmy milczeniem" żyję jeszcze atmosferą tego kameralnego Święta Poezji. Przeglądam wiersze utytułowanej namysłowskiej poetki, kontempluję słowa i muzykę, wpatruję się w twarze utrwalonych na zdjęciach uczestników spotkania... Dobrze, że czasem jest okazja by oderwać się od pogoni nie wiadomo za czym, od agresywnej - w walce o widza - ekspansji mediów, od insynuacji zawistnego sąsiada ... Bądźmy od czasu do czasu poetami. Jedno z moich 10. haiku zadedykowanych Ewie podczas spotkania:
ścierń po sejmiku—

nieruchomy bocian

wpatrzony w niebo”.

 

Do druku oddany został kolejny almanach Weny „Ciągle szukam pióra Mickiewicza” i jeśli uda się zgromadzić odpowiednią ilość środków finansowych zostanie on wydrukowany jeszcze w roku 2013. Włącznie z nim Wena będzie mogła się poszczycić dwudziestoma i siedmioma wydanymi pozycjami (w tym dziewiętnaście z moim przygotowaniem do druku).

Niezależnie od książkowych publikacji wiersze Wenian zamieszczane są w klubowym nieregularniku „Grawers” oraz na internetowych stronach KMT. O różnych wydaniach pokonkursowych almanachów, w których są utwory młodych twórców z Namysłowa jedynie wspomnę, bo na terenie kraju takich publikacji jest dużo. Jest się zatem czym pochwalić! – a powodów do radości i chwalenia się byłoby znacznie więcej, gdyby nie bardzo skromne środki finansowe, choć przecież każdy może zostać Mecenasem Kultury, wpłacając dowolną kwotę na konto Namysłowskiego Ośrodka Kultury: 52889000010000113720000002 zaznaczając, że to „Dla KMT Wena”.

 

Kazimierz Jakubowski

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

FRAGMENT KORESPONDENCJI CZĘŚCIOWO WYPIPANEJ

niedziela, 06 października 2013 10:57

„Ja się pytam (Piiip!) co w piątek o szesnastej robili włodarze tego miasta i tegoż powiatu? Co robili wtedy ludzie odpowiedzialni za promocję kultury? Co robili nauczyciele szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich? Gdzieście byli poloniści, historycy, magistry od wychowania obywatelskiego i sztuki? A wy, dyrektorzy tych instytucji, toż waszym obowiązkiem jest jak psy gończe wyganiać tych wcześniej wymienionych, na takie imprezy jak wieczór Ewy Kacy. Bo (Piiip!) tak się rodzi wspólnota lokalna, małe ojczyzny i lokalny patriotyzm! Czy, do (Piiip!) babki terrorystki, z tymi dwojgiem utalentowanych młodych ludzi nie powinna przyjść ich polonistka (czy ich dyrektorka) i powiedzieć: Kochani, patrzcie - toż w mojej szkole takie kwiatki rosną, takie diamenty się rodzą, ja Tobie Kaźmirzu ich posyłam, a wy je oszlifujcie! Taaa, ja wiem - gdyby Ewa kredyty rozdawała (Piiip!), to by wszyscy przybiegli z lewicy i z prawicy! A przecież trzeba prawdę powiedzieć, że w normalnym województwie, typu Śląskie - Namysłów nie miałby szans na powiat, a w normalnym kraju, jak Niemcy, to taki chory twór jak Opolszczyzna nie miałby szansy być landem. Zatem gdzieście byli wojewodowie, marszałkowie i ich totumfackie dworskie ciury? Do waszej śmierci będę was (Piiip!)  o to, że to dzięki Kacom, Wasze grajdołki, posadki i funkcyjki mają sens! Wreszcie gdzieście byli mieszkańcy tego miasta? Bo to dla Was się pisze i Bóg powołuje między Was takie winne grona, takie talenty, leczące wasze (Piiip!) sumienia i dusze, i spróchniałe mózgi oraz wszelkimi uprzedzeniami (Piiip!) cielska! Ewie Bóg zapłać, a wymienionym i przeoczonym szczery (Piiip! Piiip!)!

A tam, jeszcze napiszę!… Jeśli ty, jeden z drugą, nie czytałeś Siłaczki i Antka, a jesteś wychowawcą, i nie czujesz tego posłania, to ja cię posyłam (Piiip!) Idź ty (Piiip!) jeśli nie widzisz wśród tych maluczkich Antków. (Piiip!) (Piiip!) (Piiip!)

To chyba z Dr Hackenbusha była końcówka. Pewnie obraziłem Pana Kazimierza, filiusaesthetica, ale za (Piiip!) (Piiip!) nie przeproszę!

A teraz wymiatam w cudne manowce!...”

(autor do wiadomości Redakcji)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

DRUGIE MIEJSCE W KONKURSIE PROMIEŃ NADZIEI 2013

niedziela, 06 października 2013 10:48

Oficjalne rozstrzygnięcie konkursu odbędzie się 18 października. W tegorocznej edycji oceniano między innymi takie utwory Grzegorza:

 

WPŁYW MORSKIEGO POWIETRZA

Przybył Ślązak raz do Pucka

Aby nabrać jodu w płucka,

Tam mu się wydało,

Że nie wróci cało,

Bowiem jod z płuc zrobił młóckę.

 

DO PRZYSZŁEJ MOTOCYKLISTKI

Choćby mówili: „Dziewczyna jak szprycha",

Wiedz o tym, że w szprychę się nogi nie wpycha.

 

KRYTYKA MALKONTENCTWA

Czy malkontent

Mógłby z czegoś być raz kontent?

 

UNIFORM ORGANU PRL

Plandeka

Ubeka.

 

  • Za czynnikiem hamującym popęd gospodarczy stoi zazwyczaj (im)potentat przemysłowy.
  • Uważajcie na poetów! W nich może czaić się (z)wiersz.
  • Niechęć do poselskiego urzędu - antyse(j)mityzm
  • Woda pod wpływem żaru tworzy się w parę. Podobnie jest z ludźmi.
  • A na wschodzie wciąż dochodzi do Syrii strzałów i zamachów.

 

KaJ


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin:  52 352  

O moim bloogu

Opinie, polemiki, felietony, zapiski podróżne.

O mnie

Praca: do niedawna prowadził prywatną działalność gospodarczą, był współwłaścicielem Gazety Ziemi Namysłowskiej, przez pewien czas pełnił obowiązki red. naczelnego w namysłowskim „Magazynie Powiatowym”, był redaktorem w „Panoramie Opolskiej”, redaktorem technicznym w „Gazecie z Głogówka:” reporterem Radia SUD, jest mlodszym instruktorem w Namysłowskim Ośrodku Kultury, opiekunem KMT „Wena”.
Wyróżnienia: Dyplom honorowy wojewody opolskiego za aktywną działalność na rzecz rozwoju ruchu artystycznego i społeczno-kulturalnego, 25 dyplomów i listów gratulacyjnych za prace w upowszechnianiu kultury w lokalnym środowisku, 16 nagród i wyróżnień literackich, 3 wyróżnienia w ogólnopolskich konkursach recytatorskich (w tym srebrna i brązowa odznaka recytatora), dyplom uznania jednostki wojskowej (!), list pochwalny za pracę zaopatrzeniowca i magazyniera w ZRB MZEAS... i Medal XXXX lecia PRL (sic!)... Tego typu wyróżnień jest dużo więcej, ale kto by to liczył.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 52352