Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 249 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


DWUKROTNY KRÓL MOSZNEJ

wtorek, 15 listopada 2011 19:33

 

Wróciłem z Mosznej, więc tam nie przezimuję. Pomogę chętnie przy stolikach „do Poetyckich Andrzejków”. Może coś upiekę!!! Wreszcie muszę u Was być!

No, ale dzisiaj wrócę jeszcze w rejony bajkowego zamku. To mój ląd, w którym nabieram sił by eksplodować ciepłem, upierdliwością, ironią i wredotą! Tak, mógłbym tam przezimować i taką propozycję dostałem - ale po co, jak można powkurwiać bliżnich. Jak Pan to powiedział,  trzeba komuś przypierdolić od czasu do czasu dla własnego komfortu, bo prawdą jest, że my sami się katujemy okrutnie, a i bracia i siostry w Panu tym czy innym nam przypierdolsów nie szczędzą.

 

Jedenastego pażdziernika wchodząc do zamku (a lało jak cholera) dostrzegłem po lewej stronie przy stadninie wspaniałe jesienne kolory azalii. Od żółci, przez pomarańcz, brąz po buraczyzm odleciany, a to wszystko w niezliczonych deseniach. Jeszcze tego samego dnia przyjrzałem się wokoło zamkowym różom. Kwitły z niesamowitym rozmachem i tak było, pomimo przymrozków do dnia mego wyjazdu, a było to już w zaawansowanym listopadzie. Poszedłem dalej w park usłany trzechsetletnimi lipami. Nad kanałami wodnymi pełnymi kaczek (kaczek! - powiadam) rozmodlone prawie dziewięciometrowej wysokości rododendrony uderzały ciemnością swej zieleni, bo na tle żółtych liści lip i dębów zieleń ich wręcz biła w oczy. Następnego dnia apartament cesarza Wilhelma w którym mieszkał przyszły król zamku, czyli ja (piszę prawdę), oświetliło jaskrawe słońce i ukazała mi się łąka prowadząca do północnego jeziorka. Jej zachodnią i wschodnią ścianę stanowią jesienią drzewa, usłane w niesamowitej barwy liście o kolorach, które wymieniłem przy okazji słania zachwytów azaliom. W słońcu to efekt taki, że gardło ściska. W dzień boga Słońca kiedy inni szli chwalić ludzi, ja poszedłem nad owe jeziorko i chwaliłem przyrodę, i pozwoliłem się jej uwieść. Około jedenastej w słońcu było chyba ze 20 stopni celsjusza. Przypatrując się tafli wody zwróciłem uwagę na efekty świetlne jakie powstawały w magicznym połączeniu duetu słońce i woda! W pewnym momencie zauważyłem, że drzewa  i tataraki robią też swoje i w zależności jak się ustawić widoki były coraz lepsze. No i jeszcze do tego doszedł motyl bardzo kolorowy, który siadł mi na ramieniu. Pewnie już spał i jego zadaniem było przetrwać zimę, ale nie mógł sobie odmówić tego co i ja widziałem i czułem.

 

W lesie otaczającym wodę oko moje wypatrzyło gąski, czerwone muchomory, opieńki i różne kolonie grzybów, które na uschłych konarach tworzyły warte zapatrzenia kształty. W kolejne dni wyruszałem polnymi i leśnymi duktam na piesze i rowerowe wycieczki w poszukiwaniu okazów dla uczty ocznej i duchowej! Dodam z praktycznego już punktu widzenia, że wszystkie one są znakomicie oznakowane, a ich mapy za darmo dostanie ewentualny roweronik-wędrownik na parkingu niedaleko zamku. To kraina kilkusetletnich dębów, buków, kasztanów, olch, brzóz, sosen w kilku odmianach, świerków, daglezji. U ich stóp stada orzechów laskowych, które jeszcze w pażdzierniku zbierałem i zajadałem się nimi. Buki porzuciły już swe orzeszki i też podjadłem trochę dzikom i sarnom.

 

Włócząc się godzinami po lasach spotykałem niesamowiicie wielkie i kształtne okazy dębów, lip, buków. Wspaniałe huby obdarzone naprawdę kolorami, których opowiedzieć się nie da, w każdym razie zaleciłbym je stlistom mody i stylistom od farb! Zwróciło moją uwagę, że 18 i 19 wieczni leśnicy z premedytacją obsadzali dukty kolorowymi dębami, klonami i kasztanowcami. I chwała im za to, bo dziś to niesmowity raj dla duszy człowieczej.

 

Niektórych zapewne porazi ta cisza, która jest w lesie! Na początku może się tego wystraszą, ale w takich warunkach można odkryć w sobie zapomniane człowieczeństwo, które nawet w takim miasteczku jak Namysłów odebrała nam cywilizacja, religia. Kultura chyba nie!?... Jeśli ktoś idzie w kulturę to siłą rzeczy walczy z sobą, z konformizmem i popcornem! Za to cierpi - i koniec końców trafi do zamku w Mosznej. Tam tylko utwierdzi się w swej odrębności i że woda życia nie istnieje, ale warto po nią iść!

 

 

Na koniec tej krótkiej opowieści o przyrodzie, krótka anegdotka o ludziach w kontekście Mosznej. Pewna bliska mi osoba namawiała mnie intensywnie bym podjął się „samorealizacji" w pewnej branży, którą ona uznała za świetną dla mnie! Bo ona mnie w tym widziała. Wierciła mi dziurę w brzuchu kilka miesięcy, choć ja wolałem by mi... (mniejsza o to)! W końcu rozesłałem prawie 40 życorysów (ku..a, życiorysów, a nie jakichś poryćkanych CV, no i otwartym tekstem wyrypałem w osiągnięciach szczególnych „DWUKROTNY KRÓL MOSZNEJ”, tym sposobem żaden z ewentualnych pracodawców się nie odezwał. Bo to buraki są ukształtowane ze schematów i uprzedzeń! Zakończmy to pisanie pewnym tekstem zainspirowanym wiadomością w dzienniku.


Myśleli cicha i piękna jak wiosna
Nie rozumieli gdy pomoc niosła
Pogodna pełna energii, uśmiechu
Słyszała ostre tępotą języki zza pleców

Wieś tak zwana spokojna polska
Wierna kościołowi wszechpolska
W tym kraju raju znalazła się ona
I jej wiara niczym nie zmącona

Kolejna wiosna, kolejne szczęście
Zauroczenie miłość w końcu zamęście
Noce i dni w rozkoszy i namiętności
I znowu wiosna - i owoc miłości

Chłopczyk błękitnooki - lecz lekarz powiedział
że chory i nic nigdy nie będzie wiedział…
Załkała zęby w wargi wbiła
lecz mocno synka przytuliła

Klasyczna „miłość" klasyczne słowa
Oddaj do przytułku syknęła teściowa
Przemilczała tuliła i bardzo kochała
Rosła miłością choć w nocy nie spała

Na chór - bo tam w kościólku grała -
Swym głosem niedzielę rozanielała
A suszki różańcowe, że tak się nie godzi
To coś na pewno szatan zrodził

Ochrzcić przyszła w niedzielę dziecinę
Proboszcz miał zatroskaną minę
Sakramentu nie uczynię nie umiem
On w nim się nie przyjmie, on tego daru nie zrozumie

Córko gdyby Bóg tak chciał
To by mu na miejscu wszystko dał
Jam jest głos Boga
Niech nie kala kościelnego proga

Dziś to szczęśliwa żona-matka
Dla wolnego świata wielka gratka
I na szczęście już żadnej niedzieli
W progach ciemnego grodu jej nie widzieli


Tak, lepiej jest pisać o przyrodzie, nawet jak nieprzewidywalna, bo to nie boli. No więc ten tekst jest takim przy….niem ale wpełni za niego biorę odpowiedzialność i przypierdalam w hydrę, w siedmiogłowego smoka, na (...) wzgórzach rozpasanego, który niewoli duszę, pustoszy rozumy i okupuje całe narody.

 

Panu zdrówka (i sił by prz..ebać!)!

 

 

MK

 

Polecam galerię zatytułowaną „Powróciłem z Mosznej” – jam ją uczynił ;)

MK


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

RETROSPEKCJE O TYM I OWYM

wtorek, 15 listopada 2011 19:08

 

Idąc do biblioteki publicznej zobaczyłem ją na plakacie wyborczym. Wyglądało to jak banda czworga. Słyszałem ploty na mieście, że jakiś wrocławski biskup ma być jej wujostwem, stąd takie ma pchnięcie u Jaro! A tam jeszcze Cymanen Baum się uśmiecha i prawie niemowlęca twarz tego owego jegomościa, co z nim zawsze będzie mi się kojarzyła samobojcza śmierć Basi Slązaczki. No i jeszczio jego „gebels propaganden” -  twórca opluwań wszelkich. A w tle mimowolnie widziałem ich biskupie tusze! Fasci i Purpurati - wsiegda lubili iść razem, bo zawsze znajdą się łatwopalni! A oni - oni panują nad światem, bo ktoś przecież musi.

 

Byłem też w sąsiednim powiecie, gdzie EMPiK mają! Zajebiste książki i płyty, i ceny równie zajebiste, co bielmo z oczu zdzierają - i naprawdę książka o tytule Fausta ponoć na czasie kosztuje pięćdziesiąt zeta, to szczerze mówiąc, za taką cenę niech sobie kupują te knigi ich autorzy i wydawcy, i może krytycy literaccy, ja poczekam, aż będzie w bibliotece, albo ktoś się sfrajeruje i kupi, lub ktoś dostanie na prezent, jak to często bywa, że zrzucamy się we dwoje, troje, Panie Kazimierzu i kupujemy danej delikwentce. Ja cenię literatów, jak wiadomo, ale ta cena to BANDYTYZM! Płyty zachodnie chodzą po 40-60 zeta, a „polnisze” 36-39. Ten pan o czerwonych włosach i czterech już małżonkach chyba udowodnił, że z zyskiem da się to wydać za 10-12 zł. Czyly, Wasza miłość, skurwysyństwo kwitnie, oj kwitnie.

(…)

W pewnej podwrocławskiej galerii jest apteka. Pani magister miejscowa twierdzi, że na nocnych dyżurach najlepiej schodzą prezerwatywy, bo tam jest dyskoteka. Jedna senior-magister nie chciała jednej jurnonocy soprzedać młodym ludziom tegoż latexu twierdząc, że nie jest to artykuł pierwszej potrzeby, i nie ratuje życia. Zrobiła się z tego wszechdolnośląska  dyskusja pod tąże apteką, bo nawet milicyje wezwano. Naród głośno krzyczał, że condomy chronią przed HIV i np. kłykcinami kończystymi, że nie wspomnę o brodawczaku pospolitem, co to łatwo panie niektóre załapywują, jak kopulejszyn z wieloma penisami i nie ważne, czy to penis miejski, wiejski czy nijaki. A wnuczka cioci Zosi opowiadała mi, że jak jest w owej dyskotece, i jak jorgnie se amfy, to wedle czterech przetańczonych godzin jest w stanie przelecieć 3-4 chłopasiów, i to w tańcu, nie wychodząc do toalety. Problem jest i trzeba go rozwiązać. Owa dziewczyna jest w ogóle zajebista - na usilne namowy cioci, by poszła do pracy, ona twierdzi, że sumienie jej nie pozwala.

 

I jeszcze jest pan Franciszek, który poprosił miejscowego właściciela zakładu elektromechaniki samochodowej o pilną naprawę czegoś tam w aucie. Pan właściciel z żalem odrzekł, że nie może, bo pewien pan jest upierdliwy okropnie i twierdzi, że nie spieszy mu się, ale do kolejki nikogo nie wpuści, bo nie! Pan Franciszek skwitował to absolutnie ciekawym stwierdzeniem, że ludzie w naszym mieście dzielą się na chrześcijan i katolików. Pierwsi uczynni, dzielą się, są życzliwi. Drudzy natomiast są zawistni, nieustępliwi i wredni. Myślę nad tym do dziś i ....

 

A Pan co uważa?

 

Wszystkiego najlepszego i dużo humoru i zdrowia na aktualną  jesień!

Z poważaniem M.K.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin:  52 342  

O moim bloogu

Opinie, polemiki, felietony, zapiski podróżne.

O mnie

Praca: do niedawna prowadził prywatną działalność gospodarczą, był współwłaścicielem Gazety Ziemi Namysłowskiej, przez pewien czas pełnił obowiązki red. naczelnego w namysłowskim „Magazynie Powiatowym”, był redaktorem w „Panoramie Opolskiej”, redaktorem technicznym w „Gazecie z Głogówka:” reporterem Radia SUD, jest mlodszym instruktorem w Namysłowskim Ośrodku Kultury, opiekunem KMT „Wena”.
Wyróżnienia: Dyplom honorowy wojewody opolskiego za aktywną działalność na rzecz rozwoju ruchu artystycznego i społeczno-kulturalnego, 25 dyplomów i listów gratulacyjnych za prace w upowszechnianiu kultury w lokalnym środowisku, 16 nagród i wyróżnień literackich, 3 wyróżnienia w ogólnopolskich konkursach recytatorskich (w tym srebrna i brązowa odznaka recytatora), dyplom uznania jednostki wojskowej (!), list pochwalny za pracę zaopatrzeniowca i magazyniera w ZRB MZEAS... i Medal XXXX lecia PRL (sic!)... Tego typu wyróżnień jest dużo więcej, ale kto by to liczył.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 52342