Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 249 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


PANIE KAZIMIERZU!

czwartek, 30 maja 2013 22:57

 

 

 

Wysłuchałem sobie spokojnie szant i piosenek kapeli Bęc Wuja w Czoło - no i obejrzałem teledyski, które Pan dorobił do tych utworów  - i bardzo mi się to wszystko podobało. Bardzo fajne, wesołe, rubaszne teksty i z niezłym jajem w jednym i drugim przypadku. Miło się tego słucha i z zainteresowaniem, wciąga po prostu. I te zdjęcia, ryciny, obrazy…. Naprawdę wciągnęło mnie to.

 (http://meandry.bloog.pl/id,335108409,title,RZECZ-O-MOICH-SZANTACH,index.html;   http://meandry.bloog.pl/id,334460789,title,BEC-WUJA-W-CZOLO-DWANASCIE-RAZY,index.html),

 

Słuchając tej muzyki i oglądając wspomniane filmy zrozumiałem, że Pan kupę czasu temu poświęcił i na pewno się z tym namozolił bardzo, ale efekt jest, że czapki z głów! Namysłów staje się jeszcze bardziej interesujący i zachęcający - takie filmiki sprawiają, że chętnie się człowiek identyfikuje ze swoim miejscem, jeśli na przykład Pana Syn pokaże je znajomym z Irlandii, to jest to świetna promocja dla miasta i naszego kraju. No bo fajne zdjęcia, łebscy śpiewacy, muzycy i autorzy tekstów i aranżerowie. Naprawdę fajną rzecz Pan zrobił dla siebie, tych ludzi, członków kapeli jak i wszystkim mieszkańcom grodu nad Widawą.

Dwie gazety urzędnicze wychodzą w tym mieście. Może Pana chociaż trochę tam lubią i doceniają, bo to co Pan zrobił ja bym wydał na CD i DVD, czy nawet dokręcił scenki z różnych miejsc, jak place zabaw, czy knajpki i dołączył je wzorem prezydenta Kwaśniewskiego do tych pism i niech się naród cieszy, a wielu by się ucieszyło.

Za Pana dokonania i zaangażowanie powinni Pana doceniać. Za prowadzenie tych różnych stron itd. Ciekawym czy ktoś Panu z oficjeli za to kiedyś podziękował? Kilkoro takich ludzi jak Pan w Namysłowie jest, z tak zwaną iskrą bożą i powinno się ich wspierać i wnosić na wszelkie możliwe piedestały, i chwalić się nimi. Tymczasem na spacerze znajoma powiedziała mi, że na wylocie jest biblioteka w Namysłowie. Według mnie świadczy to o zdziczeniu Namysłowian i strasznej dewastacji umysłowej społeczeństwa.

Z drugiej strony, jak ma być dobrze, jeśli zamordyzm w pracy jest okrutny i mógłbym sam przytoczyć wiele przypadków, gdzie ludzie do domów przychodzą kompletnie wyczerpani fizycznie i psychicznie, i nie chcą słyszeć o jakimkolwiek intelektualizmie. Stać ich jedynie na tępe wpatrywanie się w telewizor. Myślę, że jest to porażka namysłowskich nauczycieli, rodziców i władz. Zaryzykuję tezę, że z roku na rok dzieci są „konsumpcyjniejsze” i bezmyślniejsze, nastawione na doraźny pusty hedonizm, nieskore do ambitnej kultury i odważnej, na wysokim poziomie dyskusji - o tym świadczą fora z portali, gdzie według mnie panuje kretynizm i brak obiektywizmu. Dlatego nie lubię tam zaglądać. Internet to jednak niższa forma kultury i niższa forma komunikacji międzyludzkiej.

 

mk

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

GDZIE TA FLOTA SAMOLOTÓW RZĄDOWYCH

czwartek, 30 maja 2013 22:46

 

 

Już dawno temu napisałem, że temu krajowi, po którym właśnie stąpam, należy się flota co najmniej sześciu samolotów rządowych, aby nie dochodziło do takich szopek jak z Millerem, czy parą prezydencką, co już tylko jest odźwiernymi na Wawelu (ponoć odźwiernymi Piłsudskiego). Tak więc potrzebne by były dwa duże samoloty dla prezydenta i premiera klasy Airbus A-330 lub Boeing - może być Dreamliner, no i ze cztery mniejsze szybkie odrzutowce dla ministrów, na trasy euro-afrykańskie. Słuszna to była koncepcja napisana poslie tego jak Miller wyrypał był Mi-8 o grunt Najjaśniejszej. W taki dzień jak dziś nie sposób było o tym nie myśleć. Domyślałem się, że niedługo zaczną się nawiedzone trzepawki na Krakowskim Przedmieściu, a najgorsze dla mnie, że 30 procent społeczeństwa ma schizofrenię paranoidalną i żyje tylko nienawiścią i brakiem jakiegokolwiek samodzielnego, krytycznego myślenia. Tymczasem zbliżała sie do mnie tańcząc, pląsając i śpiewając pięćdziesięcioletnia dziewica - cnota. Tak, że słyszałem jej niby rusałki czeskiej śpiew:

Patataj patataj byłam raj

Młoda gibka szczupła

Patataj byłam qrwa raj

A teraz ino qrwa zgłupłam

Mogłam być matką

Mogłam być prostytutką

Ale ja tylko zgłupłam

Patataj był czas że byłam raj

Przepląsała do mnie, nie przestając tańczyć i okręcać się wokół swej osi w szarej i bardzo ubłoconej sukience

- Ach mój Fyrflu Filonie, tańcząc i chybocąc patrzyłam na twe dłonie i myślałam, że róże dzierżysz w dłoniach, a to tylko coca cola. Więc jak ja teraz z tobą zatańczę, a chciałam z tobą tańczyć tango i mambo, ach ach ach!, to mego konceptu krach. Ale poczekaj trochę ino tam nad Widawą, tam wiesz gdzie dzikie wino, są i bazie, ja się wrócę i zatańczymy z bukietem bazi szarych w zębach, ależ to będzie takie nasze polskie, tutejsze. I popląsała z powrotem w kierunku lasu. Ja tymczasem usłyszałem zza pleców inną pieśń dobiegającą mych uszu. Chór niby kościelny i domokulturnyj spiewał równo i podłużnie, a i wszerz:

Hulali w Opolu i pili kakao.

Najpiękniejsza w klasie bez dwóch zdań.

Odwróciłem sie i zobaczyłem ich ubranych w baletki, stroje primabalerin, żołnierzy królowej Madagaskaru, Janulki córki Fizdejki czy Iwony córki Burgunda, a wszyscy reprezentowali się jaśnie niby półdziewice. Był to miejscowy, działający przy Uniwersytecie Trzeciego Wieku - Rowerowy Patrol Transwestytów, który każdego dnia przemierzał pola i lasy powiatu w poszukiwaniu miłości, równości, tolerancji i luzu o korzeniach socjalistycznych. Dojechali do mnie.

- Bądź pozdrowiony, o Fyrflu z Gulgewanc - rzekli razem, śpiewnie i radośnie oraz z uśmiechem na każdej upudrowanej i wyszminkowanej twarzy.

- Salve! Dokąd jedziecie bracia - odpowiedziałem i nie ukrywam, że uradował mnie widok tych radosnych pielgrzymów niby dzieci wiatru i ekstazy wszechwiecznej.

- Dziś zbieramy wszystkich braci z powiatu i popedałujemy do Santiago de Compostela, do grobu apostoła Jakuba

- A czemuż aż tak daleko?

- Ależ dla jaj, nasz Fyrflu! Dla jaj i rozgrzewających hiszpańskich win, a wrócimy dopiero jesienią po Oktober Fest, które spędzimy w Monachium… Zaraz odjechali, śpiewając hity Kapeli Bęc Wuja w Czołło - naszej legendarnej kapeli. Tymczasem z lasu, z baziami powracała pięćdziesięcioletnia dziewica, wirując wokoło własnej osi, a jednak posuwała się do mnie dość szybko. Wariactwo ma to do siebie, że daje niewyczerpane pokłady energii i siły.

Cycki miałam tyłek miałam i ich nie sprzedałam

Wielu było, co brać chcieli i ochotę na mnie mieli

Teraz jestem durna i szalona

No i taka pomarszczona

Ajajaj, Ajajaj … ten, jak mu tam?... penis strzelił mój raj

Nic już nie mówiła, tylko padła w moje ramiona i włożyła dwie bazie w dłonie, i zaczęliśmy tańczyć tango mruczane przez nią przez zęby. Wymienialiśmy się tymi baziami i pląs trwał i trwał, aż nagle zrobiło mi się ciepło. Spojrzałem w górę. Deszcz przestawał padać, a zza chmury prześwitywały pierwsze tego dnia promienie słoneczne. W pewnym momencie usłyszałem znaną mi recytację jednego z moich ulubionych wierszy.

Dan prikaz jemu na zapad

Jej w druguju staranu

Uchadili komsomolcy

Na grażdanskuju wajnu

Spojrzałem, to wuj Stach i ciocia Zosia szli do mnie niosąc jakąś skórzaną torbę koloru brązowego. Byli uśmiechnięci i nie było po nich widać rannego zmęczenia.Za nimi jechała miejscowa taksówka.

- Witajcie wśród doszedłszych do siebie! - wykrzyknąłem szczastliw.

- Witaj! Niesiemy tobie tą Łącką Śliwowicę i zapeklowaliśmy ją w lodzie - rzekł wuj Stach pokazując na brązową skurzawkę.

- A jej zafundowaliśmy na nasz koszt i Związku Emerytów Komunistycznych taksówkę do samego Krakowskiego Przedmieścia! Ona tam będzie wśród swoich! - i ciocia Zosia wepchnęła pięćdziesięcioletnią dziewicę do auta, które odjechało w siną warszawską dal. My zaś rozprawiczyliśmy pod jedną z wierzb owe 0,7 litra Łąckiego Cudu Alkoholowego, gawędząc przy tym i śmiejąc się do rozpuku przy świńskich kawałach, więc humor nam dopisywał i apetyt rósł, a wraz z nim pragnienie na bimber i karty. Potem powoli wróciliśmy do posiadłości mojego byłego szwagra, który właśnie gdy weszliśmy dokarmiał dzikie kaczki, bażanty i kuropatwy.

- Zapraszam was na śniadanie!- krzyknął z entuzjazmem, jaki tylko mają bezrobotni, którym nic nie brakuje. Przed bramę zajechało srebrne auto typ wan. Był to były szwagier mojego byłego szwagra. Wyszedł z auta i krzyknął!

- Pomóżcie!

Pobiegliśmy chyżo ku niemu, bo wiedzieliśmy że dóbr pewnie wszelakich przywiózł i wielki, przynajmniej tygodniowy bal nas czeka jak za króla Sasa. Nie myliliśmy się. Kiedy już wszystko wtaszczyliśmy do salonu, były szwagier byłego mojego szwagra, w ten róż i słód k nam przemówił.

- Wziąłem tydzień urlopu z własnej firmy, a wcześniej namordowałem dzików i saren oraz łososi i uwędziłem je, jak i napędziłem dobroci ile dusza zapragnie w kilku wersjach i smakach oraz o zróżnicowanej mocy -  czterdziestoprocentową nazwałem hel, pięćdziesięcioprocentową nazwałem mgła, sześćdziesięcioprocentowa to brzoza, siedemdziesięcoprocentowa to zdrada, osiemdziesiecioprocentowa to krwawy świt, a nie rozrabiana to wybuch zaplanowany-punktowy… A wszystko na chwalę głupoty, szaleństwa, ciemnogrodu i wstydu. I by już nigdy więcej nie powstało więcej okazji, żeby za głupotę naszych władz musieć się tak wstydzić, i by pić tylko dla zdrowia i sportu, i rekreacji duchowej, a nie przeciwko szaleńcom i pieniaczom. Ale pić i jeść mamy co i myślę, że z tym tu dopijemy i dojemy się, grając w tysiąca,  do niedzieli.

- Hip hip hurrra! - zakrzyknęliśmy i ruszyliśmy do pałaszowania obficie zakrapianego śniadania.

 

mk


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

STROFY O ANIOŁACH W STAROSTWIE

czwartek, 30 maja 2013 22:43

 

 

Czym kim są anioły w starostwie

No więc nie mają twarzy

Tak samo jak głupota urzędnika

A głębie mają bezduszną

Jak otaczające je kordony systemu

Noszą wielkie koła aureol

Takie same jak wszelcy włodarze

Puszący się w gloriach

Pyszniący się w laurach

Zawsze nieswoich zasług

 

Anioły w starostwie są cwane

Wolnością i sprytem artysty

Siedzą sobie gdzieś na miedzy

Z jedną nogą w sacrum

Drugą zaś lubieżnie w profanum

Zadają sobie pytanie odwieczne

Jak nie umoczyć się zbyt w jednym i drugim

Te anioły są ucieczką przed historią

I zakłamaniem rzeczywistości

Zabraniają budować swoich dziejów

Na nieswojej historii

Spychają pomniki tych co sobie postawili je

Na cokołach zagrabionych innym

Wreszcie anioły w starostwie

Łapią w skrzydła zaciekły zgrzyt

Ciskany z szarości tła

Betonowej tępoty zza ścian:

Byle jaka byle Polska

Byle jaka byle katolicka

Byle jaka byle nasza

Mają więc anioły czerwone serca ze wstydu

Mają sine dusze wściekłej złości

Emanują jednym wielkim buntem

Skrzydła dudnią w uszy sprzeciw

Anioły są erotyką upadkiem i podłością

Aż gryzie ich człowieczeństwo i pali

One już nie chronią one walczą

O każdy twój gest by był twój

A betonowi w jego szarej olbrzymiej masie

Z domieszką służalczej asekuracji i poprawności

Stawiają tamę wołając: No pasaran No pasaran

Wystarczy zaprawdę powiadam wam

Nie przejdą.

 

(Pani Alicji Okularczyk i wszystkim autorom „anielskich” prac)

mk

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Notki w bloku na boku: MALUJĘ ALTANĘ,

czwartek, 30 maja 2013 22:39

 

ale to nie powód by nie zachwycić się pięknymi barwami i zniewalającym zapachem bzów, tulipanów, narcyzów, orlików, azalii, jabłoni, maków, stokrotek, aronii, pigwy czy machoni. Przemawiam do nich, prosząc by to trwało jak najdłużej i zaklinam by obficie owocowały. Dodatkową radość sprawiło mi to, że udało mi się odesłać mrówki do diabla ze wszystkich warzyw, bo inaczej zżarły by wszystkie. Ja sieję słoneczniki, a Dorota wyrywa je, twierdząc, że zabierają wilgoć i pokarm warzywom. Walka trwa. Bo ja kocham słoneczniki ponad inne kwiaty. Ich słońca są jak lwie grzywy mojego zodiaku. Cieszy już smak zielonego szczypioru i kompotu oraz drożdżowca z rabarbaru. I tak doszedłem do jedynie słusznej myśli jaką należy podsumować ten udany, słoneczny dzień, że wielki wysadzacz pomników Stefan Niesiołowski to wielki państwowiec, bo szczawiu jest tyle, że można by jeszcze Białorusinów wyżywić! Jak powiem, że mniszka jest jeszcze więcej, a jest on jadalny ì zdrowy to grozi nam przesyt. Oczywiście można to wysuszyć i pozostawić na zimę, a  powstałe oszczędności naród odda do ministerstwa sportu na promocje nieustająca stadionu narodowego lub na budowę w każdym powiecie kolumny z pomnikiem i tarasem widokowym błogosławionego Jana Pawła II. Oczywiście, te kolumny muszą mieć po kilkaset metrów, na miarę przedmurza jakim jesteśmy i krzywd jakich doznaliśmy zewsząd. Słońce takim pięknym grzywiastym lwem zachodzi i właśnie rozkwita kalina. To był fajny dzień, ciepły, bez krzyku, twórczy i inspirujący. Niech takie dni darzą się wszystkim.

 

POTRZEBNE TACZKI Z GNOJEM

Na własnym portfelu doświadczam degrengolady jaka panuje w służbie zdrowia, za Bartosza Arłukowicza, ministra. Mianowicie znowu musiałem zapłacić za szczepionkę na alergie 174 złote, a jeszcze parę miesięcy temu była refundowana i płaciłem 50 zeta. Dalibóg, chciałbym wiedzieć jakie chochliki siedzą w twardych betonowych łbach urzędników ministerialnych, że takie hocki odpierdalają. Alergia to Male miki, ale jak takiemu satrapie się omsknie ręka przy nowotworach, to dopiero jajca, ale myślę, że nic smisznego w tym nima i nawet księża i właściciele zakładów pogrzebowych nie zacieraj rąk, tylko jak wszystkim ręce im opadają, by w końcu złożyć się do modlitwy, a moim zdaniem wreszcie powinny złożyć się w pięść, a te co opadły, mają juz tak blisko, by sięgnąć po kamień lub chwycić za taczki z gnojem - i jak Jagnę...

 

WESOŁO NIE BĘDZIE

- Bo wie pan, przed wojną też ludzie budowali się tak jak teraz. Domy powstawały jak grzyby po deszczu i co? Niemcy przyszli! Teraz jest tak samo. Wesoło nie będzie, bo wie pan! Kosmici już lecą! Widziałam to w telewizji, oglądałam dwa odcinki, a jest siedem! Oj niedobrze będzie! Bo wie pan, kalendarz majów się już skończył, ale jest jeszcze jedna data, co do której wszystkie religie są zgodne!

To co napisałem, to nie wyraz mojej wyobraźni, ja po prostu jestem kochającym heretykiem i o jutrzni poszedłem zarejestrować pewnego przedświtu partnerkę do enefzetowskiego ginekologa. Kiedy słuchałem tego autentycznego wywodu kobiety z pogranicza Wielkopolski, Dolnego Śląska i Opolszczyzny, to w uszach cóś mi szeptało - Oto słowo Boże! A ty wątpiłeś! A ja nabożnie w duszy powtarzałem: - Bogu niech będą dzięki! W tej chwili wiara w Boga wróciła, bo któż mógł ułożyć taki monolog! Do takich chwil Pan powołuje nas na ten Pana Dół!

 

Wuj Stach uparcie twierdzi zaś, że Białoruś to kraj, który bez aplauzu podąża swoją drogą. Ludzie są w nim naprawdę szczęśliwi, a gospodarka rozwija się, a nawet momentami kwitnie. Pyta mnie wujo: Zgadnij jaka nacja i dlaczego w tym państwie miesza?

- Widzisz naród demokratycznie wybiera Łukaszenkę, bo chce spokojnie żyć. Większość Białorusinów uważa, że wielopartyjność i klękanie, to przed Unią Europejską, to przed Stanami Zjednoczonymi do niczego dobrego nie prowadzi. A widzą to w Polsce. Oni nacierpieli się dość, gdy walczyli na nie swojej wojnie w Afganistanie i tiepier szczerze współczują Polakom, że zamiast brać becikowe porównywalne z białoruskim, to wymachują szabelkami przed Talibami. A to wszystko by coca cola była symbolem kultury, dobrobytu i stylu życia.

 

Ciocia Zosia zaś czyta książkę Jerzego Sthura „Tak sobie myślę". I ona mi mówi, że on w niej myśli i poucza wsiech nas, że wsie są barachło i że one wychodzą na estradę, bo na scenę to wychodzą i tam podaje różaniec nazwisk - dla mnie próchen, które interesują tylko archeologów i kolekcjonerów staroci. Wuj Stach mi tu podpowiada, że pan Jerzy Sthur nie nabrał pokory nawet w obliczu choroby, tak samo jak wujowi nie podobało sie, że rzekomo Łapicki kazał przyjść na swój pogrzeb we frakach i cieszy się, że to pokolenie koturnowych aktorów odchodzi, a dobry teatr to i owszem robią, ale na prowincji – ot gdzieś w Wałbrzychu, very młodzi ludzie.

A ja tak sobie myślę, że mówi się: „Łże jak pies" , „Farbowany lis", „Pijany jak świnia", a tak naprawdę pies nigdy nie kłamie i jest esencją miłości bezwarunkowej, a świnia nigdy nie pije, natomiast fałszywe barwy i odcienie przybiera tutaj w Namysłowie tylko człowiek. Żadne zwierzę nie zabija i nie męczy dla przyjemności i satysfakcji, i jest to cyniczna zamiana ról, kiedy zwierzętom przypisujemy ludzkie cechy, skazując je często na bestialski los za grzechy nigdy nie popełnione. Tak sobie myślę, że niestety w większości tutejszych przypadków szacunku dla zwierząt i oddania dla nich nie wpoi kościół, szkoła i rodzina, a kto! A no on - Fyrfl Gulgewanc!

 

W niemieckim supermarkecie kupiłem piwo „Żubr". Jak dla mnie nie ma ono żubrzego kopa i nie ochroni zagubionej dziewicy przed gwałtem. Cieniusi okrutnie zdał się memu gardziołku i kwaśnisty jakoś dziwnie. Zero goryczki upragnionej przez piwosza wychowanego na Rycerskim okresu Jaruzelskiego. Nie znalazłem nic ze soczystości natury tak reklamowanej na puszce.

 

Powraca słońce, ustępuje zimny wiatr, Śląskowi przywrócono licencję na grę w pucharach, Wenki trzaskają wiersze o pół do trzeciej. Dostosuje się i na koniec napiszę tekst, który napisałem gdy wszystko było takie proste, a socjalizm niósł uczucie od ratusza pod browar i tacy byliśmy silni wobec swoich uprzedzeń i skołtunienia przechodniów.

Wyobraź sobie samotność kominów

Wyobraź sobie ich zawistną zazdrość

Widzą tyle namiętności w parkach

I z nikim o tym pogadać

Tyle serc niesionych przez nie

W sadzach i ciepła z alków

I nijak to uchwycić

I nikomu o tym nie móc opowiedzieć

Więc spalają się od środka

Ich żyły w skrzepach z dzieci snów

Malowanych w bajki

W których jeszcze dobro zwycięża

A sama walka ze złem jest

Zabawą radosną chętnym wyzwaniem

Ach ci kominiarze zazdrośni bezrefleksyjni

Żółć kominów nam krzyczą kochankom

W usta takie pełne ust aż bez tchu

My już do zębów się wdarliśmy

Poplątaliśmy języki w Wieże Babel

Niezliczonych kombinacji namiętności

Ale tak bardzo się rozumiemy

Języki wargom długo nie odpuszczą

Trwogę komina miłością pisząc

One jeszcze próbują nas rozerwać

Samotne gotyki strzeliste

Patrz teraz wypatrują dekarzy

By ich smolistą gorycz zarazić

Myślą - Niech oni poniosą im zwątpienie

Nawet tam w fontann chłodne gejzery

Pod którymi w ogniu naszych serc

Płoną drewniane ławki.

 

Jakież to było naiwne i szczęśliwe zarazem. Jak wszystko i to przeminęło wraz z kolejnymi sakramentami. Dziś to my siejemy jady, uprzedzenia, trująca sadzę, jesteśmy minionymi gotykami, ale na szczęście zachowaliśmy tyle z ówczesnej kumulacji, by od czasu do czasu wyjebać kominy gotyku w wozduch, a ich cegły niejednemu spadną celnie na ryj.

 

WIĄZANKA RÓZNORAKICH HEREZJI

Swoje rozważania będę kontynuował korzystając z wypracowanego w pocie tytułu antyklerykała, jak i też pornofila. Zbrojny w takie przymioty chcę poruszyć następną deklarację Papieża Franciszka czyli zero tolerancji dla mafii! Złośliwe ludzie mówią, a piszący te słowa do nich należy, że cała kuria rzymska jak i cały kościół katolicki to struktura mafijna, a wiec Papież tnie ostro gałąź na której siedzi. Inni mówią, że Papież jest z Buenos, a więc odurzony jest tangiem, a tango to narkotyk. Zakładając, że Papieżowi chodzi o tak zwane mafie świeckie, znaczy Kozy z Nostry, Camorry i cale mnóstwo innych, to nie lada wyzwanie rzucił swoim księżom, bo czy mają oni ochotę powiększać grono męczenników katolickich, bowiem wiadomym jest, że mafie narzucają haracze na parafie, a niepokornych księży bestialsko mordują. We Włoszech istnieje społeczne przyzwolenie na działalność mafii wywodzące się z braku zaufania do instytucji państwa i kościoła właśnie. Czy za namową Papieża Franciszka księża odważą sie głosić, że gangster jest złem i należy go bezwzględnie zwalczać jak stonkę? Szczerze wątpię, ale popieram i nawet się będę modlił. Druga moja złośliwsza alternatywa podpowiada mi, że Franciszek jest Jezuitą i że tym samym to szczwany lis, a więc to doktryner machiawelizmu i to tylko gadka dla naiwnych i za tym nie pójdą czyny.

 

Moim zdaniem w wypowiedzi ministra Piechy, że dla Angeliny Jolie usunięcie obydwu piersi to pewien typ niebezpiecznego chrześcijańskiego nurtu zacofania, którego przedstawiciele głoszą, że cierpienie jest darem bożym i należy cierpliwie znosić je, bo z wyrokami najwyższego należy się zgadzać, a samo Zycie to niesienie chrystusowego krzyża. To ultrapojebane i wsteczne poglądy prowadzące do wielu nieszczęść, jak na przykład werset, że miłość ma być zawsze ufająca. Kretynizm totalny i nie widzę pocieszenia w tym, że poszczególne meandry innych religii są jeszcze bardziej wsteczniejsze i upodlające.

 

Papież Franciszek ogłosił jeszcze jedną herezję, czyli nakazał bankowcom watykańskim jawność! Pewnie podczas lektury ewangelii natknął się na fragment dotyczący stosunku Chrystusa do bankowości i finansów na terenie świątyni, czyli domu Ojca. Ten fragment jednoznacznie wyjaśnia, że Watykan żadnego banku mieć nie powinien, a zwłaszcza banku, który finansuje wszystkie ciemne sprawki tego świata. W innym fragmencie jest napisane, że „chcesz iść za mną, to rozdaj wszystko co masz i wtedy możesz przyjść do domu Ojca”, ale to dopiero początek. Nie do przyjęcia dla samego Papieża -- więc jego słowa to czcza gadanina, innymi słowy pitolenie w bambus. Owszem naiwnie jeszcze trochę popierdylę, że taki bank mógłby wspierać bardzo ubogich swoich wiernych, których w samej diecezji rzymskiej jest w ch.. i bez liku, ale to tylko pitolenie nawiedzonego bywalca Mosznej i pewnie na optymizmu fali po wizycie u psychoanalityka i koncercie M. Flatley’a.  Ale nie jest to rzecz niemożliwa, bo za taką właśnie bankowość pewien gostek dostał nagrodę Nobla.

 mk

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kochajmy Poetów: WIERSZE KRZYSZTOFA RĘBOWSKIEGO

czwartek, 30 maja 2013 11:07

 

Podczas wieczoru autorskiego młodej namysłowskiej poetki Bożeny Ciupy-Krewskiej (4.05.2013) swój wiersz odczytał poeta Krzysztof Rębowski, dedykując go głównej bohaterce wieczoru – wiersz wzbudził  zainteresowanie widowni, która dała temu wyraz należnymi brawami. Na zdjęciu Poeta znajduje się między Bożeną Ciupą-Krewską (jeśli ktoś jeszcze nie wie, to ta z córeczką Julą), a wokalistką z Wrocławia, Hanią  Sosnowską. Z przyjemnością zamieszczam dwa wiersze Poety Krzysztofa (przysłał je specjalne dla nas!):

 

MONOTONIA

 

Zastanawia mnie pewna

monotonia zdarzeń

kolejne nacięcie na tyczce od pomidorów

a ja wiem swoje

To samo

nie dopita herbata

mydlana opera na ekranie

mokry ręcznik w kronikach

wydarzeń

Niby to samo

popołudniowy spacer

twoje długie rzęsy

kolejny dzień i noc

zaznaczone nacięciem

na tyczce od pomidorów

 

OSWAJANIE DESZCZU

 

Zamiast srebrników

oczy aksamitnych ryb

te płoną lepiej

niż bengalskie ognie

W zamian za świętość

siedem dni przy gładkim boku

zwinnej sarny

pieszczonej łagodnie

Zamiast pucharu poezji

rzeźbionego co dzień

razowych ust kromka

kosztowana w zgodzie

 

 

Kilka zdań o Krzysztofie Rębowskim: poeta, prozaik, Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Debiut poetycki w 1995 roku w czasopiśmie „Cogito” oraz w II programie Polskiego Radia w audycji Wacława Tkaczuka „Czas na debiut”. Współautor „Antologii poezji Cogito” (1997), „ Antologii poezji - 10 razy rok” (2004), „Antologii współczesnych sztuk słowiańskich – Między Ochrydą a Bugiem”, (2011) oraz Międzynarodowej Antologii Poezji „Garavi Sokak”, Inđija, Serbia 2011. Autor dwóch tomików poetyckich: „Wiersze” ( 2004) oraz „Dokumentacje” (2005). Wiersze i proza tłumaczone na języki serbski i bułgarski przez poetkę i tłumaczkę Olgę Lalić-Krowicką.

 

Kazimierz Jakubowski

Zdjęcie: Wilhelm Karud

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin:  52 361  

O moim bloogu

Opinie, polemiki, felietony, zapiski podróżne.

O mnie

Praca: do niedawna prowadził prywatną działalność gospodarczą, był współwłaścicielem Gazety Ziemi Namysłowskiej, przez pewien czas pełnił obowiązki red. naczelnego w namysłowskim „Magazynie Powiatowym”, był redaktorem w „Panoramie Opolskiej”, redaktorem technicznym w „Gazecie z Głogówka:” reporterem Radia SUD, jest mlodszym instruktorem w Namysłowskim Ośrodku Kultury, opiekunem KMT „Wena”.
Wyróżnienia: Dyplom honorowy wojewody opolskiego za aktywną działalność na rzecz rozwoju ruchu artystycznego i społeczno-kulturalnego, 25 dyplomów i listów gratulacyjnych za prace w upowszechnianiu kultury w lokalnym środowisku, 16 nagród i wyróżnień literackich, 3 wyróżnienia w ogólnopolskich konkursach recytatorskich (w tym srebrna i brązowa odznaka recytatora), dyplom uznania jednostki wojskowej (!), list pochwalny za pracę zaopatrzeniowca i magazyniera w ZRB MZEAS... i Medal XXXX lecia PRL (sic!)... Tego typu wyróżnień jest dużo więcej, ale kto by to liczył.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 52361