Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 249 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


REWIRY KULTURY

poniedziałek, 24 czerwca 2013 20:38

O Klubie Młodych Twórców i nowych edytorskich zamierzeniach z opiekunem Weny rozmawia Barbara Tyslik z Radia Opole.

 

 KaJ 1.JPG

 

//

 

KaJ


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

TO NIE JEST LEK NA CAŁE ZŁO, ALE PRÓBOWAĆ WARTO!

piątek, 21 czerwca 2013 11:33

Zdań kilkanaście o pewnym spektaklu

 

Poszedłem wczoraj do domu kultury na spektakl przygotowany przez katolickie super trio: Górniak, Wodziana, Mysiorek -  i młodzież z gimnazjum nr 2 w Namysłowie. Spektakl na podstawie rozmów z niemiecką narkomanką Christine, dokonanych pod koniec lat siedemdziesiątych przez dwoje dziennikarzy z Berlina Zachodniego. Ja widziałem genialny niemiecki film na podstawie tego zapisu i zastanawiałem się idąc do Domu Kultury czy nie lepsza byłaby projekcja tego filmu zamiast spektaklu. Ale przecież tak narzekamy na młodzież, a tu pani Górniak udało się zaangażować do tego trudnego tematu kilkanaście osób i muszę powiedzieć, że wyszło im to świetnie.

Trochę mi ten spektakl wpisuje się w papiesko-biskupią kampanię na rzecz jedynie słusznej rodziny, składającej się z kobiety i mężczyzny, i wielu dzieci oraz pełnego poświęcenia się ich wychowaniu, że to niby ma być lek na „całe zło" -  ale warto próbować. Pani Górniak powiedziała, że temat jest ponadczasowy i jest porażką wszystkich ludzi. Tak. Jest to przyznanie, że narkomania jest była i będzie.  Można próbować coś jej jedynie przeciwstawić, a nie da to gwarancji, że dzieci i dorośli nie będą sięgali po narkotyki. Nie zgadzam się z opinią wygłoszoną przez jedną z postaci spektaklu, że zjawisko narkomani i prostytucji nieletnich dotyczy tylko środowisk robotniczych. Myślę, że to uproszczenie. Dzisiaj zagubić może się każdy, i gubi nawet z najlepszych katolickich rodzin o wysokim statusie majątkowym. Nie wiem, ale chyba na zasadzie jakiegoś dziwnego cudzysłowu znalazł się w spektaklu sąd nad Christine, składający się z księdza, pracownika opieki i policjanta. Równie dobrze, a ze mną tak było, można ich odebrać jako ławę oskarżonych! Ławę zdewaluowanych. Mógłbym ich tu oskarżać i oskarżać, pytając gdzie są, czemu nie wyjdą do nich zza biurek i ołtarzy, no i czy coś im-nam mają do oferowania. Tak. Bo szukamy sami. Odkrywamy sami jak żyć i przy pomocy alkoholu, narkotyków, dopalaczy, seksu. Wiem co piszę, bo piszę opierając się na własnych i kolegów doświadczeniu. Spotkamy kogoś kto wyrwie nas z tych doświadczeń, najczęściej to jest przyjaźń i miłość, to nam się uda „normalnie" żyć. Normalność jest też bardzo bolesna. Bo rodzina dziś boli, praca doskwiera i zniewala. Tylko niewielu - oj niewielu - udaje się w sobie odkryć pasję i przekuć ją w sukces, czy chociaż odtrutkę na szczurliwą codzienność. Część trafia do licznych psychiatrów i szpitali dla nerwowo chorych i jakoś ciągnie od jednego pobytu do drugiego. Część wchodzi na słupy elektryczne i skacze z dziesiątego pietra innym na głowę. Część sięga po kolegów, knajpy, piwo, wódkę i narkotyki, bo rzeczywistość stworzona przez ludzi, katolików, muzułmanów, prawosławnych etc., instytucje, kościoły, kapitalizm, rodzinę jest taka, że rzeczywistość tak kurewsko boli, że staje się martyrologią człowieczeństwa. Więc pozostają ucieczki od niej. Tylko niewielu odejdzie w nową miłość, pasje.

Jeszcze tylko dopowiem, że największą porażką są gimnazja, które w szumnych zapowiedziach miały poprzez nauczycieli wyszukiwać talentów w młodych ludziach i te talenty w nich budować. A tymczasem „ciul bombki strzelił”!  

Zagrali świetnie! Kapitalna oprawa muzyczna. Ten sąd mi nie pasuje u katolików, bo Jezus powiedział: Nie sądźcie!... Ale Ojce kościoła sądzili i palili. I dalej sądzą, i wskazują palcami. Ja zaś proponuję pracę u podstaw (siłaczkom i siłaczom) z młodzieżą i dorosłymi. Trudno będzie, bo wartości się tak szybko zmieniają dzisiaj i sens przegrywa z komercją, plastikiem, blondynkami, celebrującymi gejami, grami komputerowymi, a kto wie, kto to jest Janina Paradowska, Jacek Żakowski, Fyrfl Gulgewanc czy choćby Graucho Marx?

 

Panie Kazimierzu! Myślę, że dla niektórych osób i Pan może być trudny do przyjęcia, bo świat i smętną rzeczywistość komentuje Pan szerzej i dogłębniej. Uważam, że katoliccy (pseudo)działacze zawsze będą chronić narybek przed wolnomyślicielstwem, niezależnością i swobodą poglądów, a tym Pan właśnie jest, już choćby dlatego, że zachęca Pan do przyjścia do „Weny” wszystkich - i to w radio Pan mówi!... Katolicyzm i szkoła, to dzisiaj jednak skostnienie poglądów, obyczajów i kumoterstwo, kołtuństwo i prosta zasada: Nie wychylać się! Przerabiałem to jako uczeń i jako ojciec ucznia. Gdzie są „kurna” te autorskie programy nauczania przez nauczycieli, zapowiadane przez Handkego? Mamy silne ultrakatolickie żądło (chyba wszyscy wiedzą jakie i gdzie). Szanuję ich, ale z tego Doliny Krzemowej i Gauguinów nie będzie, ani nawet nowy Tarantino się nie zrodzi!

mk

 

Zapewne ma Pan rację, Panie „mk”.

I pewnie byłoby bezdennie tragicznie, gdyby nie fakt, że jeszcze otwarte głowy trafiają się wszędzie – nawet w środowiskach „nieoczekiwanych”. Niedawno z takiego środowiska dotarły do mnie te oto słowa (przytaczam fragment):

 

„Dziękuję za prezent książkowy, gratuluję! Ucieszył mnie szczególnie ostatni rozdział  „Krzyk światów równoległych", odżyły wspomnienia, wrócił obraz Mirka (w moim biurku przechowuję jego fotografię, jego i syna mojej koleżanki Karola, który też już jest TAM, wiem, że w Niebie.)

Dziękuję za krzyk do nas  - wychowawców, pedagogów  - ucieszyły mnie Twoje uwagi, mocne. Dla wielu być może krzywdzące, bo przecież pracujemy w takim, a nie innym systemie. Chorym! Zgadzam się z Tobą, boli mnie to, że za mało czasu poświęcamy tym zdolniejszym.  Z roku na rok jest ich mniej, ale to oni są w stanie podnieść średnią procentową lub wskoczyć na wyższy stanin. Tyle kasy wydaje się na zajęcia wyrównawcze, a szkoły specjalne świecą pustkami. Obecnie nauczam w klasach w których jest 38 osób, z tego kilkoro z opiniami o upośledzeniu w stopniu lekkim...

Pokolenie naszej Kasi.... oszukane, ukończyli po dwa fakultety, bogate CV, kursy, uprawnienia, certyfikaty... A pracy jak nie ma, tak nie ma!

E.... znowu narzekam, a miałam napisać słów ciepłych kilka o publikacji - wracam do czytania pozostałych rozdziałów. Raz jeszcze dziękuję. Zdrówka życzę. Pace e bene!”

 

Czytam to – i nie żałuję setek godzin nad klawiaturą, nieprzespanych nocy…. Warto było!

KaJ

 


Podziel się
oceń
2
3

komentarze (1) | dodaj komentarz

KOLEJNA NAGRODA ZA HAIKU WIESŁAWA KARLIŃSKIEGO

wtorek, 18 czerwca 2013 20:42

 

Druga edycja European Quarterly Kukai (lato 2013) obwieściła listę osób nagrodzonych w konkursie „na haiku”. Tym razem wzięło w nim udział aż 162 autorów z 39 krajów (z 6 kontynentów). Wygrał Andrea Cecon z Włoch, drugie miejsce zajęła Rosa Clement z Brazylii, a trzecie Namysłowianin Wiesław Karliński (30 pkt), John McManus z Anglii i Roberta Beary z USA. Oprócz Wiesława swoje haiku nadesłali: Zbigniew Mysłowiecki (9 pkt), Irena Szewczyk (6 pkt), Agata Rak (5 pkt), Andrzej Dembończyk (1 pkt) i Teresa Grzywacz.

Celem konkursu jest rozwijanie bliższych więzi w całej europejskiej wspólnocie twórców haiku. W ciągu roku będą cztery takie konkursy - po jednym dla każdej pory roku. Konkurs prowadzony jest we współpracy z Domem Wydawniczym „Pakt” z Poznania. Pierwsza, wiosenna edycja konkursu haiku „European Quarterly Kukai” odbyła się z inicjatywy polskich haijinów, Roberta Kani i Krzysztofa Kokota, przy współudziale Wydawnictwa Kontekst.

 

Oto angielska, konkursowa wersja haiku Wiesława:

 

short Siberian summer --         
a haste of plants and bees --   
time is honey 

                       

Przełożyłem haiku na język polski i moim zdaniem nadal prezentuje się interesująco i pięknie, co odnotowuję ze szczególną satysfakcją, bowiem Wiesław Karliński od kilku lat jest sympatykiem KMT Wena i członkiem „grupy wsparcia” tego Klubu.

 

krótkie Syberyjskie lato -           

pośpiech roślin i pszczół - -

wszak czas to miód    

 

nagroda wichu 2.jpg

Kazimierz Jakubowski

 

                             


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

TO BĘDZIE GŁOS WOŁAJĄCEGO NA PUSZCZY

poniedziałek, 17 czerwca 2013 16:15

 

Notki w bloku na boku

 

Czyli: popisać sobie mogę, czyli miejscowy deweloper wykupił pod budowę (jak niesie wieść gminna) bloków, tereny po byłych działkach przy ulicy Reymonta. Zmartwiona jedna pani, właścicielka ogromnego psiska narzekała mi w rękaw, że teraz to przyjdzie z psami chodzić do lasu. Ja powiedziałem jej, że wcale nie trzeba, ale trzeba się przemóc i sprzątać po swoim psie, bo chodniki permanentnie zasrane wyglądają strasznie i wzbiera agresja na właścicieli psów pośród pozostałej populacji homosapiensów. Oprócz siebie znam jeszcze jednego właściciela psa, który sprząta po sobie… czyli po swoim psie. Jeśli nie zmieni się postawa właścicieli psów, to należy się spodziewać fali nienawiści i agresji i różnych oszołomerskich działań wobec psiar i psiarzy. Już dzisiaj rano z furią zaatakował mnie szkielecisty facet w  średnim wieku, że mój Miki chodzi po trawniku na którym bawią się dzieci. Moim zdaniem to przykład właśnie oszołomstwa, bo mógłbym odbić piłkę, że niech pośle dzieci na plac zabaw, a tak naprawdę siki psa zaraz wyschną i od nich się jeszcze nikomu nic nie stało. Zamykanie się osiedli na zwierzaki jest chore i niebezpieczne. Cóż? Zawsze namawiałem Policję i Straż Miejską do akcji porządkowych w tym zakresie, czyli sprawdzanie kart szczepień, opłacanych podatków, czy pies jest na smyczy - bez względu na jego wielkość, a pies rasy niebezpiecznej czy ma kaganiec? Moja znajomość ze szkielecistym zakończyła się tym, że jak Adaś Miauczyński obiecał mi, że dowie się gdzie mieszkam i narobi mi na wycieraczkę. Myślę, że to początki fali agresji wobec właścicieli psów. I będzie jeszcze bardziej porywczo i nienawistnie. Szkielecisty próbował mi wmówić, że Miki wykasztanił się na jego trawnik, co było podłą antysocjalistyczną insynuacją, bo kiedy pies się wykasztania to każdy widzi, a wygląda to tak, że jego ciało przybiera kształt tak zwanego kangura, gdyż on mocno sie napina aby cały akt wykonać dobrze i do końca, by nie zmuszać swojego pana do ponownego za częstego wychodzenia. Pies tak bardzo sie napina, że często stoi tylko na przednich łapach, a tylne wędrują w górę, jak łapy potwora z gitarzystami zespołu Airo Maiden. Kto był na koncercie, ten wie o czym piszę, kto nie był to na you tube sobie obejrzy. Więc nie można psu zarzucać bezpodstawnego kasztanienia, bo czynność to zdecydowanie widoczna i specyficzna, wzbudzająca szacunek i podziw dla czworonoga.

 

ZNACZY KAPITAN ZYSKUJE NOWYCH FANÓW.

Czyta tę książkę już trzecia osoba i jest zachwycona. Czytelnicy twierdzą, że śmieją się tak głośno, aż wstyd im przed sąsiadami, bo sobie pomyślą, że są chorzy psychicznie, ale się nie mogą powstrzymać. Tymczasem ja powoli kończę czytanie Szamana Morskiego i śmieję się  wniebogłosy jak czytelnicy Znaczy Kapitana. Polecam tę książkę jeszcze i jeszcze raz, bo postać kapitana Borkowskiego przypomina trochę Franka Dolasa i ma wszystkie przymioty nasze narodowe, które doprowadzały do szału, miłości, zdumienia, przerażenia, śmiechu ludzi, którzy mieli okazję się z nim spotkać. Podam takie przykłady, że zmusił kapelana statku do ochrzczenia bizonów, uczynił zaślubiny Bałtyku z Atlantykiem i ustalał pozycje co do pół minuty rozstawiając obie ręce zamiast sekstansu! Ale to był właśnie szaman!

 

Z RZECZY ŚWIATOWYCH,

to te trzydzieści procent mnie niepokoi wiadomego ugrupowania, bo to oznacza, że jak pisał Broniewski znowu przyjdą nocą, kolbami w drzwi załomocą i nie wystarczą im celebryci i politycy, ale i ludzie wolni, nawet na facebooku wyrażający swoje poglądy. Jeśli ktoś myśli, że coś się zmieni na lepsze to się myli, bo autokratyzm jest zawsze bardzo bolesny, a w połączeniu z religią i chorym podejściem do tradycji, historii może stać się reżimem faszystowskim.

 

ONET PISAŁ,

że zmusza się policjantów do karania wszystkich za wszystko by łatać dziurę budżetową. Ja myślę, że to oszołomerskie zapędy kierownictw komend, którym wciąż mało wyników. Z drugiej strony te wszystkie wieloosobowe masakry na drogach. Może właśnie potrzeba pruskiego ordnungu?

 

POWODOWANY CZYSTĄ CIEKAWOŚCIĄ W NIEMIECKIM SUPERMARKECIE,

postawionym na obecnie polskich tak zwanych ziemiach odzyskanych, kupiłem piwo „staropolskie" produkowane zdaje się w Zduńskiej Woli. Nawet na zimno ma zapach trzydniowego ciula - w gębie czuć okrutnie. Znaczy: ciula w upale i trzy dni bez wody. Ale to może być zaletą, bo czytałem kiedyś książkę amerykańskiej seksuolożki, która spermę męża trzymała w słoiku i cały czas ją podgrzewała, by czuć ją było w całym domu. To może jest to piwo wyjątkowe - dla koneserów!

 

NIEŚMIERTELNA MAKSYMA DOKTORA STROSMAYERA,

legendarnego bohatera serialu Szpital na peryferiach mówi: „Gdyby głupota miała skrzydła, to latała by pani jak gołębica". Wydaje mi się, że gdyby na głupocie oprzeć badania nad paliwem do napędu statków kosmicznych, to już dawno przekroczylibyśmy prędkość światła, wtedy udało by się wrócić do czasów, w których w chorych łbach rodził się pomysł na IPN i zapobieglibyśmy temu kataklizmowi… no i wielu, wielu innym.

 

W NIEDZIELĘ DOSTAŁEM „NIEDZIELĘ"

i wychodzi mi, że jestem heretyk, szatan, ateista. No, ale qrwa mać! Ja to już wiem! Postanowiłem więc, że rano będę medytował, a wieczorem modlił się, by biskupi i czytelnicy oraz autorzy „Niedzieli" mieli więcej weny i stworzyli jakieś nowe określenia na mnie, takie które ucieszą moje uszy i oczy, i wzbudzą we mnie radość, połechcą moją próżność i nienasycenie w tym względzie. Zawsze byłby to jakiś postęp w walce ze skostniałą tradycją.

 

SKORO DWOJE MŁODYCH LUDZI

powiązanych tak zwanym węzłem małżeńskim (stuła, obrączki, obrazy Jezusa i Maryi na ścianach), w sumie tworzy kłębowisko żmij, to ja sobie zadaje pytanie: Czym w istocie jest rodzina, czyli rodzice, dzieci, wujostwo, kuzynostwo itd? I samo mi się śpiewa: Fabryka małp, rezerwat dzikich stworzeń....

 

MÓJ TEŚĆ POWIADA,

że każdy czas ma swoje dobre strony. Tak i starych babek, które zaniosą pieniądze do księdza, czy ojca Tadeusza, bo tak przynajmniej pieniądz jest w ruchu, a inaczej zapomniałyby gdzie schowały.

 

ZASTANAWIAM SIĘ NA TEMAT EKSTAZY

jaką przeżywa od beczki szpunt, bo jakby nie patrzeć, gdy nim zatykają beczkę z winem to jest kawał dobrego stosunku. Beczka też musi się rozpływać w euforii seksualnej, bo szpunt ją dopieszcza konkretnie, a dziureczka ci u niej ciaśniutka jak very oczień wczesnoletnia dziewica. No i pytam, czy taka miłość przekłada się na smak wina? Ile szczyceń muszą przejść szpunt i beczka, by ze zwykłego gronowego stał się szampan?

 

GDZIEŚ W NIEDALEKIEJ PRZYSZŁOŚCI

będę w miejscowości K. na Dolnym Śląsku i zaobserwuję tam taką oto uroczystość: Sołtys będzie nadawał specjalny medal dla młodej dziewczyny. Zapytam go za co? Sołtys mi na to - Panie to taka samosiejka rodzi się raz na dziesięć lat. Tutaj nie ma biblioteki czy nauki seksuologii, więc taka chętna dziewczyna jest skarbem. Na niej chłopcy uczą się seksu zwykłego i oralnego. Po południu msza za nią będzie na boisku. Poprzednio mieli my taką 11 lat nazad. Mówili o niej zlewnia. Dziś to katechetka i organistka. Już napisały my do prezydenta o złoty krzyż zasługi dla niej.

 

A teraz tonujemy nastrój.

 

Gdy unurzamy się w szczęściu

Łatwiej jest żyć

Gdy nasycimy się radością

Łatwiej dostrzec prostotę spraw

Kiedy bezsilni ze szczęścia i radości

Przyjrzymy się wiośnie

To jej kolory są najcudowniejsze

W mroki złożoności życia

Niemal z uśmiechem patrzymy

Na nowo tryby losu składamy

I jakby trzymamy lejce

Powożąc nim pewnie

Codzienna porcja radości

Conocna transfuzja szczęścia

I można kochać

Można nawet uwierzyć w człowieka

Tak przy niedzieli każdej

Pozwól nam Panie

Pochwycić nozdrzami kadzidlaną mgłę

Wypełnioną od Ciebie

Danym nam szczęściem i radością

Mury świątyni liturgia mszy

Niech są gwarancją radości

Pewności szczęścia dobra

O wysłuchaj mnie Panie

Sens życia nabierze

Na nowo sensu

 

Tak to czytam i wychodzi mi, że to nie ja, ale człowiek to dualizm (a wiele ma demonów i aniołów!) dlatego delektujcie się i nie oceniajcie. Bóg przebaczy, choć ludzie nie zawsze, ale warto zaryzykować!

 

mk

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

INAUGURACJA NAMYSŁOWSKIEGO POCIAGU DO CZYTANIA - 2013CAŁA POLSKA CZYTA DZIECIOM 2013 XII

środa, 12 czerwca 2013 9:00

CAŁA POLSKA CZYTA DZIECIOM 2013

XII Ogólnopolski Tydzień Czytania Dzieciom

 

  • Namysłowski Pociąg do Czytania zawitał w "Tuwimowie"

3 czerwca w Bibliotece Publicznej nastąpiła inauguracja Tygodnia Czytania, zatem Namysłowski Pociąg do Czytania mógł po rocznej przerwie wyruszyć w podróż, zabierając ze sobą miłośników czytania i słuchania. W tegorocznej edycji zaszczyt otwarcia Tygodnia Czytania przypadł panu Kazimierzowi Jakubowskiemu – poecie, satyrykowi, a przede wszystkim wieloletniemu przyjacielowi Biblioteki i entuzjaście literatury. Pana Kazimierza nie trzeba było długo namawiać, zatem w poniedziałek zawitał do Oddziału Dziecięco-Młodzieżowego i zabrał uczniów klas pierwszych Szkoły Podstawowej nr 3 w Namysłowie w podróż do „Tuwimowa”. Dzieci miały niepowtarzalną okazję wysłuchania wierszy takich, jak Lokomotywa, Spóźniony słowik czy bajki wierszowanej W aeroplanie w oryginalnej interpretacji. Pan Kazimierz przygotował dzieciom także niespodziankę-zgadywankę, mianowicie nagrania różnych odgłosów ptaków, które uczniowie rozpoznawali. Podróż do „Tuwimowa” z panem Kazimierzem zakończyła się tańcami oraz słodkimi upominkami.

 

DSCF8235.jpg

  • Namysłowski Pociąg do czytania wyrusza w krainę baśni

4 czerwca uczniowie Zespołu Szkół Specjalnych w Namysłowie dojechali Namysłowskim Pociągiem do Czytania do dalekiej Danii - ojczyzny Andersena. Uczniowie rozpoznawali baśnie na podstawie przeczytanych przez panie Wiolettę i Olę z ZSS fragmentów, a później rozwiązywali zagadki przygotowane przez panią Anię z Biblioteki Publicznej. Konkurs wygrała uczennica Monika, która wykazała się największą znajomością baśni Andersena oraz... refleksem! "Pociąg do czytania" musiał chwilkę odpocząć po tak długiej podróży, dlatego podróżnicy z ZSS postanowili spędzić czas na tańcach i rysowaniu bajek. Podróż była bardzo udana!

 

  • Namysłowski Pociąg do Czytania wyrusza do ojczyzny Andersena

Tydzień Bibliotek, co prawda, już minął, ale zaczął się XII Ogólnopolski Tydzień Czytania Dzieciom. Biblioteka Publiczna w ramach Tygodnia Czytania prowadzi własną akcję „Namysłowski Pociąg do Czytania”, do którego postanowili wsiąść uczniowie klasy Ib ze Szkoły Podstawowej nr 4.

5 czerwca br. pierwszoklasiści zwiedzali Wypożyczalnię dla Dorosłych, Czytelnię, ale najdłużej zatrzymali się w Oddz. dla Dzieci i Młodzieży, ponieważ tutaj czekała na nich i niespodzianka, jak i wyzwanie! Molik Książkowy zdecydował się przyjąć pierwszoklasistów do grona czytelników Biblioteki Publicznej, lecz zanim to nastąpiło, uczniowie musieli przejść „próbę bajek” – to znaczy wykazać się znajomością baśni i bajek. Panie bibliotekarki: pani Teresa, pani Ania, pani Basia, pani Ula, pani Marysia i pani Magda przygotowały dla dzieci fragmenty baśni Andersena i braci Grimm, a także piosenki z „Bajek Samograjek”, po wysłuchaniu których dzieci musiały podać prawidłowy tytuł baśni. Pierwszoklasiści nie dali się zaskoczyć i jak niektórzy stwierdzili była to „bułka z masłem”. Zadowolony Molik pasował dzieci na rycerzy i dobre wróżki książek, rozdał im bileciki, na które mogły samodzielnie przybić pieczątkę oraz dyplomiki. A po ślubowaniu przyszedł czas na dobrą zabawę.

 

  • Namysłowski Pociąg do Czytania przemierza polskie lasy

Do Namysłowskiego Pociągu wsiadły 5 czerwca przedszkolaki z Przedszkola Integracyjnego w Namysłowie. Grupa „Jagódki” wyruszyła w podróż po polskich lasach, czyli do Nadleśnictwa w Namysłowie. Dzieci wysłuchały wierszy Wandy Chotomskiej o ptakach leśnych, polnych w wykonaniu pana nadleśniczego Jacka Podoskiego oraz bajki Leśne urodzinki świnki Klementynki w wykonaniu pani Małgorzaty Lizurej. Ponadto dzieci dowiedziały się o obowiązkach leśniczych, a przede wszystkim o tym, jak należy zachowywać się w lesie. W podziękowaniu za serdeczną gościnę, upominki i czytanie, przedszkolaki zaśpiewały piosenkę o… jagódkach! Pełne wiedzy i ochoty do spacerowania po polskich lasach dzieci opuściły Nadleśnictwo i wróciły do przedszkola.

 

  • Namysłowski Pociąg do Czytania z wizytą w Urzędzie Miejskim

6.06.2013 - Do Namysłowskiego Pociągu wsiadły dzisiaj dzieci z Przedszkola nr 3 i wspólnie wyruszyły w podróż do Urzędu Miejskiego w Namysłowie. Na dzieci czekały same niespodzianki, w tym czytanie przez najważniejsze osoby w mieście – pana Burmistrza Krzysztofa Kuchczyńskiego, pana Wiceburmistrza Andrzeja Gallę oraz panie: Naczelnik Wydziału Organizacyjnego – Wandę Mycę oraz Skarbnika Iwonę Wilczyńską. Pan Burmistrz, oprócz słodkiego poczęstunku, przygotował dla „Motylków” bajkę o zegarze z kukułką, a w nagrodę za uważne słuchanie dzieci otrzymały książkę Niezwykłe historie w prezencie dla Przedszkola z własnoręcznie wypisaną przez pana Burmistrza dedykacją.

Zastępca burmistrza – pan Andrzej Galla, najpierw zaangażował dzieci do wspólnej gimnastyki, a później przeczytał kilka wierszy Juliana Tuwima w tym sztandarową Lokomotywę.

„Motylki” zostały bardzo mile zaskoczone czytaniem wierszy przez panią Wandę Mycę – Naczelnika Wydziału Organizacyjnego. Pani Wanda razem z dziećmi przeczytała wiersze Tuwima Okulary oraz Zosia Samosia, a najbardziej pomagały jej Michał i Alicja, dzieci które brały udział w konkursie recytatorskim organizowanym przez Bibliotekę Publiczną.

Na zakończenie pani Skarbnik – Iwona Wilczyńska przeczytała dzieciom wierszyk Dyzio Marzyciel i rozmarzone oraz „wypełnione” cukierkami dzieci, podziękowały za zaproszenie do Urzędu i poprosiły o wspólne zdjęcie. Zadowolone z podróży wróciły do przedszkola z uśmiechami na twarzach.

 

Magdalena Gawlak

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin:  52 345  

O moim bloogu

Opinie, polemiki, felietony, zapiski podróżne.

O mnie

Praca: do niedawna prowadził prywatną działalność gospodarczą, był współwłaścicielem Gazety Ziemi Namysłowskiej, przez pewien czas pełnił obowiązki red. naczelnego w namysłowskim „Magazynie Powiatowym”, był redaktorem w „Panoramie Opolskiej”, redaktorem technicznym w „Gazecie z Głogówka:” reporterem Radia SUD, jest mlodszym instruktorem w Namysłowskim Ośrodku Kultury, opiekunem KMT „Wena”.
Wyróżnienia: Dyplom honorowy wojewody opolskiego za aktywną działalność na rzecz rozwoju ruchu artystycznego i społeczno-kulturalnego, 25 dyplomów i listów gratulacyjnych za prace w upowszechnianiu kultury w lokalnym środowisku, 16 nagród i wyróżnień literackich, 3 wyróżnienia w ogólnopolskich konkursach recytatorskich (w tym srebrna i brązowa odznaka recytatora), dyplom uznania jednostki wojskowej (!), list pochwalny za pracę zaopatrzeniowca i magazyniera w ZRB MZEAS... i Medal XXXX lecia PRL (sic!)... Tego typu wyróżnień jest dużo więcej, ale kto by to liczył.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 52345